Podróże

PROSTE SPOSOBY NA NAUKĘ ANGIELSKIEGO

CM ANGIELSKI 1

Żyjemy w czasach, które dają nam ogrom możliwości. Często, żeby z nich skorzystać potrzebujemy naprawdę niewiele. Jednym z warunków, który często decyduje o wyjeździe zagranicznym czy awansie, jest język angielski. Praktycznie codziennie mamy z nim styczność. Czy to, gdy jedziemy samochodem i słuchamy radia, gdy oglądamy filmy, które nie weszły jeszcze do polskich kin lub gdy czytamy zagraniczne magazyny. Gdy wyjeżdżamy na zagraniczne wakacje, język angielski pomaga nam w porozumiewaniu z ludźmi. Jakby nie patrzeć angielski to język przyszłości i czy chcemy czy nie powinniśmy go znać.

Angielskiego uczę się praktycznie całe życie. Od zawsze lubiłam ten język i z przyjemnością chodziłam na lekcje i kursy. Sporo mi to dało, ale na pewno nie powiedziałabym, że umiem porozumiewać się nim w 100%. Po wielu latach „uczenia się” angielskiego, stwierdziłam, że to za mało i sama muszę zrobić coś, żeby go podszkolić i czuć się pewniej. Poza tym znalazłam kilka ciekawych metod, z których każdy z nas może skorzystać w domu. Chcieć to móc, móc to chcieć. Jeśli będziemy siedzieć w domu z założonymi rękami i narzekać, że jest już za późno, na pewno tak będzie. Nie nauczymy się od tego więcej słówek, a czasy nadal będą nam się mieszać. Nie zniechęciła mnie nawet moja słynna wpadka językowa. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Porażki motywują mnie do ciężkiej pracy, do działania i do ciągłego doskonalenia.

Dzisiaj chciałabym Wam zdradzić moje sposoby na ćwiczenie języka angielskiego w życiu codziennym i co mi pomogło w jego opanowaniu.

CM1

DSC_0563

Chyba nie ma lepszej metody nauki angielskiego, niż nauka z lektorem, a konkretniej z native speakerem.

Przez wszystkie lata nauki angielskiego w szkole, moja klasa, w której się uczyłam liczyła 22-30 osób. W moim przekonaniu, w ciągu 45 min, nie da się nauczyć języka w tak dużej grupie, nawet gdy są to 3 lekcje tygodniowo. Zawsze coś cię rozproszy, zamiast skupiać się na tym co mówi nauczyciel, patrzysz co robi koleżanka z ławki obok. Nie da się i koniec. Bez dodatkowych lekcji i ogromnego samozaparcia, same zajęcia szkolnego nie nauczą Cię angielskiego.

Mimo, że uczyłam się go wiele lat, nie czułam się w 100% pewnie, gdy miałam mówić po angielsku. Z racji moich zajęć i licznych wyjazdów, angielski stawał mi się coraz bardziej potrzebny. Musiałam się zmotywować i znaleźć odpowiednią szkołę, która pomoże mi usystematyzować moją wiedzę i pozwoli się ‚rozgadać’. W ten sposób trafiłam do Academy of New York. Pierwszej i jedynej Amerykańskiej Akademii w Polsce.

Co było dla mnie ważne przy wyborze szkoły? Mój native speaker miał nie mówić nic a nic w języku polskim. W ten sposób nie ma się żadnych wymówek, podpowiadania po polsku, trzeba radzić sobie tylko i wyłącznie przy pomocy angielskiego. Ważne jest by lektor był doskonałym nauczycielem. Taka właśnie jest Jessica i taki właśnie jest Scott, bo to pod ich skrzydła trafiłam w Akademii.

DSC_6270

DSC_0535

Mój nauczyciel to Scott. Jeżeli chcesz mieć angielską gramatykę w małym palcu to musisz trafić na niego. Nie znam nikogo, kto w prostszy, bardzo przystępny sposób wytłumaczyłby wszystkie czasy i zasady ich stosowania. Przy całym swoim profesjonalizmie, Scott jest też doskonałym aktorem i komikiem, przez co zajęcia z nim są zabawne, ciekawe i mijają tak szybko, że nawet nie pomyślisz o tym, by spojrzeć na zegarek w czasie 2 godzinnej lekcji.

DSC_0530

Bez żadnej kurtuazji powiem, że jest to najlepszy nauczyciel angielskiego z jakim miałam okazję się uczyć. Co ważne Akademia ma kilkunastu lektorów, więc w zależności od Waszego stopnia zaawansowania, preferencji, cech charakteru, możecie wybrać sobie nauczyciela, z którym chcecie pracować i uczyć się języka. Możecie trafić między innymi na Roda, który w szkole średniej chodził do klasy z….. Madonną:)! Świat jest jednak mały.

Za co pokochałam Akademię? W pierwszej kolejności za atmosferę, która tam panuje. Miejsce jest przesiąknięte Ameryką, wszyscy są dla siebie mili, uśmiechnięci i nikt nie narzeka, dokładnie jak w NY:)! Zespół ANY po 2-3 zajęciach kojarzy większość studentów, dzięki czemu w Akademii można poczuć się jeszcze swobodniej. Dla mnie jest to bardzo ważne, nie lubię gdy traktuje się mnie jak „dostarczyciela pieniędzy”, a nic nie daje się w zamian od siebie.

Po drugie za lokalizację. Ścisłe centrum Warszawy, budynek Złotych Tarasów, piękny widok za oknem, aż chce się tam uczyć. Poza tym wystrój Akademii nawiązuje bardzo mocno do Nowego Jorku. Liczne plakaty, tabliczki i zdjęcia miasta jasno dają nam do zrozumienia gdzie się znajdujemy:)

Po trzecie elastyczne godziny. Pierwsze zajęcia zaczynają się już o godzinie 7.00 rano, więc jeżeli zaczynacie pracę o 9.00 to bez problemu przed pracą możecie podszkolić język. Nie ma wymówek! Jeśli nie dacie rady wstać tak wcześnie to spokojnie- szkoła otwarta jest aż do 22.00. Każdy znajdzie odpowiednią godzinę dla siebie.

DSC_0551

Wszystko to składa się na najlepszą szkołę języka angielskiego, którą z czystym sumieniem mogę polecić. Niech potwierdzeniem moich słów będzie to, że w Akademii podobało mi się tak bardzo, że właśnie zapisałam się na kolejny 3 miesięczny kurs.

CM2

DSC_6325

Żyjemy w czasach, kiedy każda wolna chwila jest na wagę złota. Coraz mniej czasu możemy poświęcić na swoje przyjemności, w całości oddajemy się pracy. Często jest to praca biurowa, gdzie spędzamy przed komputerem kilka- kilkanaście godzin i jesteśmy z nim nierozłączni. Dlaczego więc nie wykorzystać go do nauki angielskiego? W internecie możemy znaleźć bardzo dużo ogłoszeń, w których osoby z zagranicy oferują pomoc w nauce angielskiego, w zamian za wyjaśnienie im zawiłości języka polskiego.

Wystarczy skype, wolna chwila, trochę samozaparcia i przy pomocy konwersacji możemy poszerzać naszą znajomość języka, poznając przy tym inną kulturę, obyczaje. W ten sposób, poza samym angielskim, zyskujemy dodatkowe profity. Plusem tej opcji jest też to, że nie musimy wychodzić z domu, możemy sobie siedzieć w ciepłym dresie, z kubkiem ulubionej herbaty w wygodnym fotelu. Poza tym nikt nie zobaczy, że czerwienicie się na twarzy jeśli zapomnicie jakiegoś słówka.

Osobiście jednak częściej korzystam z opcji sms-ów. Moją przyjaciółkę, która mieszka w Nowym Jorku, poznałam przez mój fanpage. Jak na tak dużą odległość między Warszawą, a NYC, widzimy się naprawdę często. Jednak na co dzień, pozostaje nam telefon. To dzięki Beacie mam możliwość uczenia się nowych słówek i poznaję język jakiego Amerykanie używają każdego dnia. Jest ona niezastapiona, jeśli mam spontaniczne pytanie o kwestię z gramatyki. Taka pomoc to skarb!

CM3

DSC_6207

Wystarczy wybrać dziedzinę, która nas interesuje, kupić magazyn o tej tematyce, zrobić sobie pyszną lemoniadę, usiąść i czytać. Temat nie musi być ambitny- ważne, że trafia w nasze zainteresowania. Zawsze z podróży przywożę magazyny: Vogue i Harper’s Bazaar. W tym pierwszym może nie ma za dużo czytania (tak reklamy zajmują przynajmniej 60% gazety), ale artykuły o modzie i sesje modowe naprawdę mnie interesują.

Jeśli przez długi czas nigdzie nie wyjeżdżam, korzystam z prasy internetowej. Dzień zaczynam zazwyczaj od Huffington post, NY times, Style.com i czegoś lekkiego w stylu Glamour.com. Lubię wiedzieć co się dzieje na świecie, a jeśli do tego mogę poćwiczyć język- super sprawa! Lifestylowe artykuły są idealnym dopełnieniem śniadania i porannej kawy.

Do tego dochodzą blogi i vlogi. Oglądam głównie te urodowe. To za granicą w pierwszej kolejności pojawiają się recenzje produktów niedostępnych w Polsce. Do tego możemy usłyszeć różne akcenty i różne sposoby mówienia, co sprawia, że osłuchujemy się z językiem.

CM4

DSC_6239

Opcja, w której łączymy przyjemne z pożytecznym. Jeżeli jesteście fanami zagranicznych seriali lub filmów, nauka angielskiego przy pomocy tej metody będzie jeszcze prostsza. Większość kultowych produkcji trafia do Polski kilka miesięcy po amerykańskiej premierze, więc jeśli nie chcecie czekać aż tak długo, możecie oglądać swoje ulubione filmy/seriale po angielsku na stronach internetowych, bądź na zagranicznych kanałach telewizyjnych. Chęć odkrycia kolejnych wątków, rozwiązania zagadki śmierci bohatera może być motywacją do nauki języka.

Jeżeli nasz angielski nie jest zbyt zaawansowany, starajmy się wybierać bajki lub filmy z prostym scenariuszem, z prostymi dialogami i wyraźną wymową aktorów. By wyłapać więcej słówek i nauczyć się ich prawidłowej wymowy, powinniśmy oglądać filmy, w których poza anglojęzycznymi dialogami, wyświetlane są również angielskie napisy. Kiedyś czytałam, że przeprowadzono badania na ten temat i udowodniono, że film z napisami w tym samym języku, co ścieżka dźwiękowa, pozwala łatwiej wyłapać poszczególne słowa wypowiadane przez aktorów.

Teraz w planach mam obejrzenie wystąpień na TED. Znajdują się tam motywujące przemówienia ludzi sukcesu.

CM5

Jeśli decydujemy się na wyjazd za granicę, na pewno w większości miejsc na świecie będziemy „skazani” na język angielski. Czy chcemy, czy nie- będziemy musieli się jakoś porozumieć. Po pierwsze- nie panikujmy. Nawet jeśli znamy angielski, ale na co dzień go nie używamy, jest to normalne, że doznamy „szoku” i pierwszego dnia będzie nam się wydawało, że mieszkańcy danego kraju mówią w innym języku i ciężko będzie nam się przełamać. Akcent rodowitych mieszkańców (Amerykanie, Brytyjczycy) różni się od tego, który znam ze szkoły czy z kursów. Miejscowi będą mówili szybko, często skracając różne słowa, używając slangu (każdy myśląc o sobie, na pewno stwierdzi, że nie mówi w 100% poprawną polszczyzną i osoby przyjezdne momentami mogłyby nas nie zrozumieć). Stres mija po pierwszym dniu. Zaczynamy się osłuchiwać z językiem i „myśleć po angielsku”. Jesteśmy zdani na siebie i to właśnie nasze umiejętności językowe mają nam pomóc przetrwać w czasie wakacji. Nie wiem jakie macie doświadczenia, ale ja każdy mój wyjazd (mam na myśli dogadywanie się i pomoc mieszkańców) wspominam bardzo pozytywnie. Najbardziej lubię podróżować do Stanów Zjednoczonych- konkretniej do Nowego Jorku. Tam ludzie cieszą się, jeśli ktoś próbuje mówić w „ich” języku. Nie mają problemów z poprawieniem czy grzecznym wytłumaczeniem, jaki błąd się zrobiło. Właśnie to podoba mi się najbardziej- wspieranie oraz zrozumieniem, że błędy mogą zdarzyć się nawet najlepszym i nie jest to na pewno powód do śmiechu.

Prawdziwą styczność z językiem angielskim miałam w 2011 roku. To był mój pierwszy blogowy wyjazd- do Nowego Jorku, gdzie jako jedyna reprezentowałam Polskę na prezentacji nowego modelu laptopa Lenovo. Na załatwienie wszystkich formalności wizowych miałam 4 dni. Przez cały pobyt albo trzymała mnie adrenalina albo jednak nie taki diabeł straszny-radziłam sobie z językiem naprawdę dobrze i dogadywałam się z nowymi znajomymi (z moją koleżanką z Czech miksowałyśmy język polski, czeski i angielski i też się udawało dogadać :)). Z każdym kolejnym wyjazdem było co raz lepiej i teraz (szczególnie po 3 miesiącach w AONY) myślę, że stres będzie minimalny i mnie nie pokona.

CM6

1)Duolingo– to chyba najpopularniejsza aplikacja do nauki języków. Jeśli jeździcie komunikacją miejską lub w ciągu dnia macie kilkuminutowe przerwy, których nie potraficie twórczo wykorzystać, na pewno Wam się przyda. To krótkie tematyczne „kursy”- sami decydujemy, który potrzebny będzie nam najbardziej. W tej aplikacji ćwiczymy czytanie, pisanie, słuchanie i mówienie- wszystko w jednym miejscu. Działa na zasadzie gry- mamy kilka żyć i to od nas zależy ile (dzięki znajomości angielskiego) leveli przejdziemy.

2)Memrise– aplikacja będzie przydatna dla osób, które mają problem z zapamiętywaniem słówek. Nauka wygląda jak quiz. Poprawną odpowiedź wybieramy z kilku dostępnych. Przy poprawnej aplikacji przechodzimy do kolejnego pytania. Jeśli nie znamy odpowiedzi- „kartka” z danym słówkiem będzie się pojawiać kilkukrotnie, dzięki temu szybciej je zapamiętamy.

3)Lang-8. Ta strona to „handel wymienny”. Jeśli potrzebujemy pomocy przy tekście pisanym-zostanie on sprawdzony przez kogoś, kto mówi w obcym języku. My możemy się odwdzięczyć jeśli ktoś będzie miał problem z językiem polskim.

4)Ba ba dum. Banalna gra obrazkowa, która uczy słówek. Dla osób, mających pamięć wzrokową- idealny wybór.

5)Lyrics Training– jeśli kochacie muzykę i bez problemu zapamiętujecie teksty piosenek, na pewno nie będziecie mieć problemów z tą aplikacją. Wybieramy poziom zaawansowania, włączamy swoją ulubioną piosenkę i uzupełniamy tekst piosenki. Przyjemne i pożyteczne.

mail.google.comDSC_2779

Jeśli nie mamy jak zorganizować sobie zagranicznego wyjazdu i mieć możliwości „życia” w danym miejscu, trzeba zorganizować sobie dzień z językiem angielskim w tle. W czasie takiego dnia nie można powiedzieć absolutnie nic po polsku- korzystamy tylko z naszego zasobu słów i nawzajem się poprawiamy (oczywiście po angielsku).

W szkołach stawia się przede wszystkim na pisanie. Pisanie po angielsku przydaje mi się naprawdę rzadko, za to uważam, że mówienie jest podstawą języków obcych. Wiele osób ma problem z przełamaniem się i rozpoczęciem konwersacji, ze względu na ewentualnie popełniane błędy. Kluczem do sukcesu jest przede wszystkim rozmowa, bez względu na to, czy znamy dużo słówek i czy nasza gramatyka jest poprawna.

Taki English day na pewno zorganizuje kiedyś z moimi przyjaciółmi- nauka angielskiego przy dobrym jedzeniu i w dobrym towarzystwie, na pewno nie będzie nas stresowała, a wręcz przeciwnie!

DSC_1535

Każdy ma swój własny sposób na naukę angielskiego.  Najważniejsze, żebyśmy mieli motywację i chęć do nauki. W końcu towarzyszy nam każdego dnia i jego znajomość ułatwia nam życie.

Jestem ciekawa Waszych metod na naukę angielskiego. Koniecznie się nimi podzielcie- stworzymy tutaj listę sposobów, z których skorzysta wiele osób.

Mogą Ci się spodobać także

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

45 komentarzy

  • Odpowiedz
    Catherine Black
    3 sierpnia 2015 at 22:53

    Bardzo fajny post, zazdroszczę takich możliwości wyjazdów.

  • Odpowiedz
    Monika
    3 sierpnia 2015 at 23:43

    Ja musiałam ( i chciałam) nauczyć się niderlandzkiego. Na początku wydawało mi się to straszne, szczególnie gramatyka. 2 lata chodziłam do szkoły językowej, trafiłam na świetnego nauczyciela. Gdy po pół roku nauki zaczęłam mówić i byłam rozumiana, dało mi to takiego kopa,że słówka, gramatyka- wszystko zaczęło „samo wchodzić”. Dziś, po 5 latach, coraz częściej łapię się na tym,że zapominam polskie słowa i łatwiej mi czasem powiedzieć coś w języku niderlandzkim, którego używam na co dzień.
    Moja nauczycielka włoskiego w liceum powiedziała coś, co pamiętam do dziś : ” Płynnie będziesz mówić gdy przestaniesz w myślach tłumaczyć to, co się do Ciebie mówi „.
    Żałuję, że nie znam języka francuskiego, ale na naukę nigdy nie jest za pózno
    Powodzenia w szkole:)

  • Odpowiedz
    Lou
    4 sierpnia 2015 at 11:23

    Książki!
    Książki są doskonałym źródłem nauki angielskiego. Zwłaszcza jeśli książka wciągnie Cię tak bardzo, że nie chce Ci się wyciągać słownika. Wtedy uczysz się najważniejszego – wyciągania sensu z całego zdania, a nie pojedynczych słówek, a słowa, których nie znasz same odkrywają przed tobą swoje znaczenia.
    Na początek polecam współczesną literaturę amerykańską, jest pisana naprawdę banalnym językiem. Takie 50 Shades of Grey jest naprawdę śmiesznie proste i śmieszne samo w sobie. Warto też sięgnąć po książki, które już wcześniej czytało, wtedy sens i ogólny wydźwięk książki dopasowuje się nam w głowie do nowych konstrukcji czy angielskich słów. Jeśli ktoś ma ochotę na więcej to literatura brytyjska jest dużo bardziej kunsztowna językowo. Zarówno ta współczesna, jak i klasyka. Do nauki szlachetnego mówienia polecam książki Thomasa Hardyego (dla mnie mistrz inwersji!) i Jane Austen.
    Czytanie książek po angielsku szkoli umiejętność wyciągania sensu z wypowiedzi, a to chyba jest najważniejsze w zrozumieniu języka 😉

  • Odpowiedz
    evel
    4 sierpnia 2015 at 13:50

    Czytałam,że obecnie furorę robią „fiszki”. Karola słyszałaś coś o tym/miałaś szansę skorzystać? 🙂

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      8 sierpnia 2015 at 08:11

      Mam w domu i korzystam:) Ciekawy sposób na budowanie zasobu słownictwa:)

  • Odpowiedz
    M
    4 sierpnia 2015 at 15:29

    ciekawy post, biorąc pod uwagę krążące w internecie nagranie „wi wi wi…”

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      4 sierpnia 2015 at 15:45

      Nagranie ma blisko trzy lata:) Każdy ma prawo popełniać błędy, szczególnie w stresie:) Od tego czasu mocno pracuje nad swoim angielskim. Proponuje mniej złośliwości i zamiast czepiać się innych i wytykać im błędy, pomóc drugiej osobie tak, by ich nie popełniała. Czy wtedy nie byłoby lepiej?

    • Odpowiedz
      emma
      4 sierpnia 2015 at 17:22

      A czy Ty jesteś idealna?

      • Odpowiedz
        M
        4 sierpnia 2015 at 19:10

        Ok, to nie złośliwość. Po prostu mnie rozbawiły te rady i tyle. Ale ok, pracuje są nad tym, więc propsy dla Ciebie 😉

      • Odpowiedz
        Asia
        4 sierpnia 2015 at 22:30

        polecam snickersa!!!!

        • Odpowiedz
          Marie
          9 sierpnia 2015 at 23:31

          Jestes bardzo zlosliwa. I tak naprawde to tylko pokazuje, jak malo kultury osobistej masz sama.
          Wszyscy sie smieja z filmiku a nikt nie docenia, ze Karolina pojechala spelniac swoje marzenia, pomimo bariery jezykowej i osiagnela sukces w prasie zagranicznej.
          Smutne to jest, ze ktos siedzi przed kompem i sie z drugiej osoby nasmiewa, zamiast pojsc do przodu i realizowac swoje marzenia.
          Rob swoje a nie wytykaj innych palcami.

      • Odpowiedz
        Lil
        5 sierpnia 2015 at 01:32

        Do jasnej cholery, w świetle tego wpisu, ten komentarz jest do cholery nie na miejscu! Dziewczyna pisze, że się uczy, pracuje nad tym, przyznaje, że na początku było jej ciężko, a Ty wytykasz błąd sprzed kilku lat! To tak jakby nieustannie przypominać komuś, kto zdobył daną umiejętność, że kiedyś jej jednak nie posiadał! To się leczy!

    • Odpowiedz
      lolalitka
      4 sierpnia 2015 at 20:16

      Tak, ciekawy, zwlaszcza, ze widac po poscie, ze CM pracuje nad swoim angielskim. Fajnie, ze poddaje innym osobom pomysly jak w ciekawy i czesto ‚rozrywkowy’ sposob mozna poszerzac wiedze w tej dziedzinie, czego o Tobie powiedziec nie mozna…ja polecam czytanie ksiazek w oryginale. Dodatkow ‚czatowanie’-bardzo poprawia czynne uzycie jezyka, w przeciwienstwie do biernego przy czytaniu, ogladaniu filmow i sluchaniu muzyki.

  • Odpowiedz
    Kamila
    4 sierpnia 2015 at 16:17

    Naprawdę post jest rewelacyjny, mi osobiście bardzo pomogło oglądanie angielskich filmów i seriali 🙂

  • Odpowiedz
    Karolina
    4 sierpnia 2015 at 17:16

    Mam pytanie niezwiązane z tematem 🙂 Gdzie można kupić taki świetny słoik do napojów? Poluje na taki od dłuższego czasu i byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź

    • Odpowiedz
      sandr
      4 sierpnia 2015 at 20:07

      ostatnio w pepco 🙂 bywaja tez w tk maxx i ponoc w ikei chociaz ja oblecialam cala i nie znalazlam

      • Odpowiedz
        Karolina
        4 sierpnia 2015 at 20:19

        Dziękuję 🙂

    • Odpowiedz
      cytrynka
      4 sierpnia 2015 at 21:53

      Nie da się ukryć, że też o tym pomyślałam. Ciekawy post pod tym względem, że zdecydowałaś się napisać o pracy nad językiem, pomimo tego jakie nagranie krąży w sieci.
      Wiadomo, że to było dawno, ale nie uciekniesz od tego, internet nie zapomina, więc może więcej dystansu do siebie 😉

  • Odpowiedz
    Zielona Karuzela
    4 sierpnia 2015 at 18:02

    Ja staram się przede wszystkim czytać po angielsku i jak najwięcej mówić 🙂 Genialnie sprawdza się tutaj polecany przez Ciebie skype 🙂

    Pozdrawiam ciepło
    Karolina

  • Odpowiedz
    Nana
    4 sierpnia 2015 at 19:30

    Karolino, czy mogłabyś polecić stronkę, na której oglądasz filmy z angielskimi napisami? 🙂 To świetna sprawa, ale czasem ciężko mi znaleźć fajny film w tej wersji ;/

  • Odpowiedz
    Agnieszka
    4 sierpnia 2015 at 22:01

    Polecam aplikację AnkiNet! http://ankisrs.net/ 🙂

    • Odpowiedz
      wiolamroz
      14 sierpnia 2015 at 15:30

      ororo.tv

  • Odpowiedz
    Kasia
    4 sierpnia 2015 at 22:08

    Karolina widać, że bardzo dużo poświęciłaś na przygotowanie tego wpisu, porady są ciekawe i pomocne:) Mnie najbardziej zaciekawiła akademia, powiedz mi czy można tam wykupić indywidualne lekcje, tzn sam na sam z lektorem?

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      8 sierpnia 2015 at 08:09

      Tak, lekcje indywidualne również są dostępne:)

  • Odpowiedz
    Monique
    4 sierpnia 2015 at 22:13

    Ja bym się przestraszyła tego twojego nauczyciela i bez słowa odrabiała wszystkie prace domowe, nawet jeśli miałyby 20 stron:)))))

  • Odpowiedz
    Paula
    4 sierpnia 2015 at 22:19

    Moim zdaniem zagraniczne wyjazdy uczą najwięcej. Wrzuceni na głęboką wodę najszybciej zaczynamy używać języka obcego.

  • Odpowiedz
    MonCherries
    4 sierpnia 2015 at 23:12

    Książki, Ted, bbc i wkład własny.
    Akademię znam, chodziłam tam na 3 kursy, w tym u Scotta. Wspominam ok, ale bez szału, szczególnie za tę cenę – lepiej zajnwedtiwav w one 2 one poza szkołą.

    • Odpowiedz
      MonCherries
      4 sierpnia 2015 at 23:13

      *zainwestować – słownik w telefonie… 🙂

  • Odpowiedz
    Magdalena
    5 sierpnia 2015 at 01:18

    Koniecznie obejrzyj wystąpienia TED! Bardzo polecam, bardzo! 😉

  • Odpowiedz
    Ala
    5 sierpnia 2015 at 15:05

    Dzieki postowi poznalam fajne aplikacje jezykowe. Ja ze swojej strony polecam aplikacje UCz sie jezyka i idiomy, english listening i english central. Tyle ze to wszystko jest angielski brytyjski, a Ty sie uczysz amerykanskiego. Mam problem z aplikacja 4 i 5. Mozesz dorzucic zdjecia zebym rozpoznala konkretne aplikacje? pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz
    Sylwia
    5 sierpnia 2015 at 19:51

    Bardzo przydatny post 🙂 Wiesz może, gdzie można oglądać seriale lub filmy po angielsku z angielskimi napisami? 🙂 Pozdrawiam ciepło!

  • Odpowiedz
    ANNA O.
    7 sierpnia 2015 at 02:46

    Ja się uczę z you tube: 150 zwrotów, 1000 najważniejszych słów itp. i oglądam bajki dla dzieci typu TAYO, na początek idealne, przynajmniej wiem o czym mówią 🙂

  • Odpowiedz
    Michał
    9 sierpnia 2015 at 17:04

    Cześć, dorzucę jeszcze jedną możliwość szlifowania języka. Jako posiadacz dziecka młodszego, któremu prawo uporczywie zakazuje samodzielnego szwędania się po placach zabaw, muszę na owych placach fizycznie przebywać. W towarzystwie, głównie babć i dziadków, ale też trafiają się rodzice. Którzy, jak się okazało, nudzą się i jednocześnie uczą angielskiego. Na każdym placu zabaw udało mi się znaleźć chętnych do konwersacji. Co prawda nie są to native speakerzy, ale pogadać można, i nawet jeśli nie poprawi się gramatyki czy akcentu, to przynajmniej można powalczyć z lękiem przed mówieniem w języku obcym. I nie zasnąć budując babki z piasku 😉

  • Odpowiedz
    pjbr
    10 sierpnia 2015 at 01:07

    English day to świetna rzecz, rozmawialiśmy tylko po angielsku z dziewczyną przez czas liceum, teraz z żoną rozmawiamy w domu po polsku aby nie zapomnieć. Filmów oglądałem bardzo dużo, jednak z napisami był problem, nigdzie ich nie było. Mieszkamy właśnie w Nowym Jorku na Upper West dokładnie, dzięki temu, że udało mi się dostać zieloną kartę, ale czasem tęsknię za Polską.
    Gdyby nie to, że jestem teraz w Polsce nie znalazłbym tego postu, moja mama właśnie szuka „szybkiego” sposobu na naukę angielskiego i zdecydowanie polecę jej powyższy tekst.

  • Odpowiedz
    daywithcoffee
    13 sierpnia 2015 at 11:16

    Proste sposoby są najlepsze tylko szkoda, że tak trudno znaleźć czas i się zmotywować… Najbardziej lubię czytanie gazet po angielsku 🙂

  • Odpowiedz
    Ola
    18 sierpnia 2015 at 22:59

    Bardzo fajny wpis! Nie dość, że fajnie się go czyta to też ogląda. Widać, że masz talent do blogów 😉 A wracając do tematu mi też bardzo pomogły konwersacje przez Skype. Ja robiłam w Warszawie francuski z jednym chłopakiem, który z Marsylli robil polski, a teraz mieszkamy razem i możemy się uczyć kiedy chcemy 😛 Bardzo polecam, bo mozna sie nie tylko nauczyć,a le i zakochać! Tu fajnie dokładniej opisują tę metodę: http://maturzysta.dlastudenta.pl/artykul/Popraw_swoj_angielski_za_pomoca_Skypea,112394.html Preply

  • Odpowiedz
    Marion
    15 września 2015 at 11:31

    Super porady. Tez trochę zazdroszczę. Wiadomo najbardziej motywuje np konieczność rozmawiania z „tubylcami” 😀 Sama niestety nie mam szans na większość z tych metod (niestety dla uczennicy, która nie ma dochodu mogą być za drogie:( Ja jak na razie korzystam z darmowych aplikacji, a do ćwiczenia speakingu mam wgrany na telefon kurs metodą Emila Krebsa :D.
    Staram się uczyć w miarę systematycznie i nie mogę się wprost doczekać kiedy swoje umiejętności będę mogła wykorzystać podczas jakiegoś wyjazdu…ale to chyba nie prędko niestety.

  • Odpowiedz
    Amelia
    20 stycznia 2016 at 21:49

    Ja się uczyłam w krakowskim Select, oglądałam dużo filmów po angielsku i z angielskimi napisami, no i czytałam blogi po angielsku. Ale myślę, że do perfekcyjnej znajomości jeszcze mi brakuje. Chciałaby sobie zrobić taki „English day” 😉

  • Odpowiedz
    Clair
    7 kwietnia 2016 at 12:52

    wiele fajnych pomysłów podsuwasz. mnie zostaje jedynie czytanie blogów zagranicznych lub oglądanie filmów bez napisów ale i na to mam malo czasu ze względu na tryb pracy. no i jeszcze nie chcę się uczyć angielskiego (ten już znam;) ale mam w planach przeniesienie się do Norwegii stąd wybór norweskiego. Myślałam że będzie to trudniej wszystko pogodzić, ale ktoś mi podsunął pomysł, że (…) ma też kursy online z lektorami na żywo ^^ i calym dydaktycznym zapleczem no i muszę przyznać, że dużo to wygodniejsze i całkiem dobrze mi idzie. Już 3 miesiąc się uczę i sprawia mi to duża frajdę a przy tym widzę że mój wyjazd za pół roku maluje się bardziej realnie . pozdrawiam koleżankę podróżniczkę 😉

  • Odpowiedz
    Asia
    25 lipca 2016 at 13:13

    Popieram ! wszystkie Twoje sposoby są super 🙂 Ja bym jeszcze dodała naukę słówek. Szukasz jakieś listy typu https://notatek.pl/angielski-slowka-poziom-a2 i robisz sobie z nich fiszki, a a wolnych chwilach (np. w autobusie czy tramwaju) przeglądasz je i wzbogacasz swoje słownictwo ! Ja tak nauczyłam się francuskiego 🙂

  • Odpowiedz
    gośćmozestały
    1 listopada 2016 at 23:23

    Hej, czy brałaś opcję English for Life ? Czy one-on-one ?

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      2 listopada 2016 at 18:36

      Miałam zajęcia indywidualne, by jak najwięcej móc skorzystać. Dzięki temu cały czas mówiłam:)

  • Odpowiedz
    jagomala
    8 listopada 2016 at 10:15

    Seriale i muzyka to mój ulubiony sposób na naukę języka 🙂 Nie dość, że słówka zostają w głowie, to jeszcze fajnie spędzam czas. Ostatnio zapisałam się też do szkoły (…), żeby podnieść poziom. Rozmawiam z lektorem przez komputer, a zajęcia rozwiązuję, kiedy wrócę do domu po pracy. Bardzo mi się podoba taki sposób nauki, bo na tradycyjną szkołę językową nie miałabym czasu.

  • Odpowiedz
    Adam
    6 stycznia 2017 at 15:47

    Ja bardzo długo szukałem swojego sposobu na naukę angielskiego i powiem, że było to spore wyzwanie. Naukę zacząłem późno, w szkole przez lata nie miałem styczności z tym językiem i dopiero w liceum miałem zajęcia. Cóż, trudno się efektywnie uczyć, gdy jest zróżnicowany poziom pomiędzy ludźmi w klasie, ale bakcyla złapałem szybko. Chciałem się uczyć, namówiłem rodziców, żeby wysłali mnie na kurs. Niestety problemem była bariera w mówieniu i kluczowe było to, o czym Pani napisała, czyli kontakt z native speakerami. Dopiero na wyjeździe językowym miałem szansę doświadczyć realnej konwersacji, wcześniej zdarzały się jakieś incydentalne sytuacje typu turysta z zagranicy pytający o drogę. I wtedy dawała znać o sobie blokada w mówieniu. Teraz jakoś człowiek nabrał odwagi, ostatnia wizyta w Londynie nie była dla mnie tak stresująca pod kątem języka, choć pracować nad sobą trzeba cały czas… Załączam pozdrowienia i gratuluję ciekawego bloga!

  • Odpowiedz
    Blog LangLion | Influence Marketing – czyli jak wypromować szkołę dzięki popularności innych
    2 lutego 2017 at 17:03

    […] Gliniecka, bo tak nazywa się autorka bloga, napisała artykuł PROSTE SPOSOBY NA NAUKĘ ANGIELSKIEGO, w którym wspomniała w pierwszym punkcie zajęcia z native speakerem w szkole Academy of New […]