Book Moda Zdrowie i Uroda

WHAT IS IN MY BAG: WINTER EDITION

DSC_8858

Kobieca torebka. Dla mężczyzn rzecz nieodgadniona i niezrozumiała niczym czarna dziura. Taka mała,a zawsze tyle mieści i nigdy nie można w niej nic znaleźć. Faceci zawsze zachodzą w głowę po co my kobiety nosimy ze sobą te wszystkie rzeczy, czy naprawdę są nam one aż tak niezbędne? Czy nie możemy się obejść bez połowy z nich, skoro oni potrafią upchnąć wszystko w dwóch kieszeniach jeansów? To chyba jasne, że skoro kobieta wkłada coś do torebki, to prędzej czy później na pewno jej się to przyda i pod żadnym pozorem nie należy pytać „a po co ci to”. Nawet jeśli będzie to śrubokręt gwiazdkowy!

A tak na poważnie to w zależności od pory roku w damskiej torebce można znaleźć różne ciekawostki. Poniżej chciałabym się z Wami podzielić swoją listą takich drobiazgów, które obecnie zawsze mam przy sobie. Jestem ciekawa, czy Wasza lista pokryłaby się z moją. Koniecznie napiszcie w komentarzu czy nosicie ze sobą „cały świat”.

1. ŚNIADANIE

Jesień i zima to dla takiego śpiocha i zmarzlucha jak ja, bardzo trudny okres. Wystawienie chociażby najmniejszego palca u nogi spod kołdry wiąże się z ogromnym bólem. Trzeba potężnego dźwigu, by wyciągnąć mnie z łóżka. Najlepiej jakbym mogła przespać ten okres jak niedźwiedź i obudzić się jak już będzie ciepło. Niestety o czymś takim mogę tylko pomarzyć, dlatego rzeczywistość często bywa dla mnie brutalna i na wyszykowanie się na ważne spotkanie (przez ciągle przestawianie budzika) zawsze zostaje mi za mało czasu. Tutaj pojawia się dylemat- zjeść śniadanie, czy dokończyć makijaż? Wybór zawsze pada na make-up, dlatego w mojej torebce w takim wypadku nie może zabraknąć jakiegoś owocu, najczęściej jabłka oraz małej przekąski (ostatnio są to ciasteczka belVita). Mimo swojego zabiegania pamiętam o tym, by moje śniadanie, jedzone najczęściej w samochodzie, dawało mojemu organizmowi wartości, których on potrzebuje i dużo energii . Ciastka belVita zawierają pełne ziarna (minimum 5 zbóż), błonnik i witaminy, do tego owoc, jogurt naturalny lub serek i mamy gotowe szybkie i przede wszystkim pyszne śniadanie!

DSC_8890

2.KSIĄŻKA

W torebce jest już coś na ząb, w takim razie trzeba dorzucić coś dla zmysłów. Ostatnio nadrabiam jak mogę zaległości książkowe. Dotychczas nie przepadałam za thrillerami, ale niezliczona ilość pozytywnych komentarzy na temat „Dziewczyny z pociągu” sprawiła, że z zaciekawieniem sięgnęłam po tę pozycję i przepadłam. Z każdą przeczytaną stroną potwierdzały się pochlebne opinie na jej temat, w końcu książka której egzemplarz sprzedaje się co 6 sekund nie może okazać się słaba.

Godzina drogi do pracy spędzona w samochodzie, tramwaju lub podmiejskim pociągu potrafi dać w kość. Jedni czytają książki, inni nie mogą oderwać wzroku od swoich smartfonów, jeszcze inni słuchają muzyki lub czytają poranną prasę. Rachel, główna bohaterka powieści Pauli Hawkins, obserwuje to co dzieje się za oknem pociągu. Podgląda życie mieszkańców domów, mieszczących się nieopodal nasypu kolejowego, na którym codziennie, na krótką chwilę zatrzymuje się jej pociąg. Z sentymentem wspomina czasy, kiedy mieszkała w jednym z ‚podglądanych’ domów. Obserwuje swojego byłego męża, jego nową żonę, ich córeczkę oraz sąsiadów. Dzień w dzień, zawsze o tej samej porze. Nie mogąc pogodzić się ze swoimi życiowymi porażkami ucieka w alkoholizm. Od kilku miesięcy nie pracuje. Straciła pracę właśnie przez alkohol. Bojąc się reakcji swojej współlokatorki, nie informuje jej o tym, tylko postanawia udawać i codziennie rano wychodzi z domu jak gdyby nigdy nic.

Jej uwagę przykuwają sąsiedzi byłego męża. To w nich dostrzega parę idealną, taką jaką ona tworzyła z mężem na początku znajomości. Z każdym kolejnym dniem, jeszcze bardziej idealizuje wspomnianą parę, wymyśla im imiona, fantazjuje na temat ich życia zazdroszcząc, że jej własne nie potoczyło się tak dobrze. Pewnego piątku wszystko ulega jednak zmianie. Rachel dostrzega coś co wpłynie na jej dalsze losy, na losy jej byłego męża i jego sąsiadów, coś co sprawi, że przestanie być zwykłą dziewczyną z pociągu.

Gdy będziecie sięgać po tę książkę, zarezerwujcie sobie dużo czasu, a jeśli będziecie czytać ją w drodze do pracy, nie przegapcie swojego przystanku 🙂

DSC_8900

3. APARAT

Takie maleństwo to i damska torebka pomieści. Mimo swoich niewielkich gabarytów mój Olympus Pen spisuje się bardzo dobrze. Jego największym plusem poza jakością zdjęć oraz wymiennymi obiektywami, jest możliwość łączenia z wifi i przesyłania zdjęć na maila bez konieczności łączenia się kablem z komputerem. Zdecydowanie bliżej mu do lustrzanek niż do cyfrowych aparatów. Jako kobieta, przy wszelkiego rodzaju elektronice, poza jej parametrami, zwracam bardzo dużą uwagę na jakość wykonania oraz wygląd sprzętu, a te w Olympusie są doskonałe.
4. Telefon + Słuchawki

Przyznam się, że jestem fanką Iphone’a (w końcu nie bez powodu mówi się, że ‚bloger bez ajfona to nie bloger’) i od dawna korzystałam z telefonów tej marki. Mój 5s jest już jednak tak przestarzały, że przyszedł czas na zmiany i zamiast nowego jabłuszka w moje ręce trafił jego największy konkurent, czyli Samsung Galaxy S6 Edge+. Nie mogłam oprzeć się jakości zdjęć jakie wykonuje ten telefon, nie wspominając o jego eleganckim i stylowym designie. Z pewnością mój instagram zyska na tej zmianie:)!

Skoro jest telefon to muszą być też słuchawki. W końcu zawsze znajdzie się okazja, by zrelaksować się słuchając ulubionej muzyki. Obowiązkowo w mojej torebce!

5. NOTES+PIÓRO

Najlepszy telefon nigdy nie zastąpi mi tradycyjnego kalendarza, czy notesu (w tej kwestii nie ufam elektronice). W mojej torebce w zależności od jej wielkości, zawsze znajdzie się notes oraz pióro, dzięki którym będę mogła zapisać najważniejsze dla mnie rzeczy, tak by w natłoku zajęć nie wypadły mi później z głowy. Mając go przy sobie jestem spokojniejsza.

6. KOSMETYKI

Moja kosmetyczka, którą mam zawsze przy sobie składa się z kilku elementów. Pierwszym z nich są miniaturowe perfumy, którymi mogę przedłużyć ulubiony zapach w ciągu dnia. Oczywiście jest w niej miejsce na lusterko, puder oraz mały pędzel, by poprawić makijaż. Do torebki zabieram również produkt 2 w 1 od YSL -róż ze szminką- zdecydowanie oszczędność miejsca. Mini szminka przydaje się przed nagłymi ewentualnymi spotkaniami. Skoro mamy już wszystko do poprawy makijażu to trzeba zadbać o włosy- szczotka i puder, pomagają okiełznać bałagan, jaki może powstać na głowie w ciągu dnia. Na koniec oczywiście chusteczki oraz krem do rąk, dzięki któremu moje dłonie mimo niskich temperatur wyglądają dobrze.
7. OKULARY

Każdy kto nosi soczewki wie, że bywają zawodne i nie da się przewidzieć kiedy jakiś mikro pyłek wpadnie nam do oka, drażniąc je tak, że momentalnie mamy ochotę pozbyć się z oczu soczewek. By uniknąć takich przykrych sytuacji zawsze mam w torebce parę okularów korekcyjnych, które wielokrotnie ratowały mi już życie.
8. CUKIERKI

Mimo, że to już ostatni punkt w tym poście to wcale nie jest on mniej ważny od pozostałych. W mojej torebce nigdy nie może zabraknąć miętowych cukierków. Przy aparacie praktycznie całkowicie zrezygnowałam z gum do żucia, więc padło na cukierki.

*wpis powstał przy współpracy z marką belVita

Mogą Ci się spodobać także

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

25 komentarzy

  • Odpowiedz
    Kama
    1 grudnia 2015 at 22:24

    Moja lista podobna 😉
    Nie mam tylko śniadania, bo zawsze jadam je z mężem i dzieckiem – taka nasza tradycja (w zamian zawsze mam jakiś batonik muesli) i nie mam apartu, ale dokładam jeszcze trochę praktycznych rzeczy: klucze, portfel, wejściówkę do pracy, leki (na alergię i przeciwbólowe), butelkę wody, i ostatnio zawsze znajdzie się u mnie jakaś zabawka mojego synka 🙂 <3

  • Odpowiedz
    Klaudia
    1 grudnia 2015 at 22:45

    Nie raz mialam krytyczna sytuacje z soczewkami, ale ja dla odmiany nosze pudelko na soczewki i male lusterko. Dodatkowo w zimowe dni w torebce nosze awaryjna pare rękawiczek. A stałym mieszkańcem mojej torebki sa okulary przeciwsłoneczna, istotne o każdej porze roku.

  • Odpowiedz
    anka
    2 grudnia 2015 at 08:40

    Punkty stale niezaleznie od pory roku: portfel, tel + sluchawki, ksiazka, maly kalendarz + dlugopis, woda, mala kosmetyczka (w niej grzebien, chusteczki nawilzajace, papierki matujace, pomadka ochronna, puder, tabletki na katar), chusteczki higieniczne. Nie lubie zawalonej torebki, wiec zabieram niewiele rzeczy.

  • Odpowiedz
    Kamila
    2 grudnia 2015 at 09:38

    Mam podobne rzeczy w torebce 🙂
    A co do samej torebki to mega mi się podoba

  • Odpowiedz
    Mary Spolsky
    2 grudnia 2015 at 10:39

    zrób koniecznie notkę o tym telefonie 🙂 ja dopiero 1,5 miesiąca temu kupiłam iPhone 5s i nie zamieniła bym tego telefonu na żadną inną markę 🙂 cały czas pracowałam na samsungach i bardzo mi się znudziły. moim marzeniem zawsze był iPhone i w końcu go mam 🙂

  • Odpowiedz
    Mamba
    2 grudnia 2015 at 10:57

    Dlaczego zrezygnowalas z gum przy alaracie?

  • Odpowiedz
    Milena
    2 grudnia 2015 at 14:52

    Karolina serio na śniadanie polecasz ciastka z takim składem??? Nie mogę uwierzyć… Rozumiem,ze na tym zarabiasz,ale naprawdę musisz promować truciznę???

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      3 grudnia 2015 at 08:11

      Milena, czy miałaś okazję przeczytać skład tych ciastek? Sądząc po Twoim komentarzu raczej nie.

      • Odpowiedz
        olka
        3 grudnia 2015 at 21:11

        masz rację

        • Odpowiedz
          Agnieszka
          17 grudnia 2015 at 15:45

          Nie jestem autorką pierwszego komentarza, ale Belvita jest poprostu przesłodzona. Dobrą alternatywą są zwykłe ciastka owsiane na kilogramy, ale te nie mają loga..

  • Odpowiedz
    Kama
    2 grudnia 2015 at 17:26

    Kochana, czy przewidujesz w najbliższym czasie na swoich aukcjach np.zegarek M. Jacobs (bo masz ich kilka ;)) lub Lagerfelda? I czarną małą lub dużą niebieską torbę S. Pilewicz?
    Czekam na te rzeczy!! 🙂

    • Odpowiedz
      Kasia
      3 grudnia 2015 at 17:40

      Karolina, a czy rozumiesz coś ze składu tych ciastek? Cztery ciasteczka dostarczają 224 kcal-nie jest to mało, biorąc pod uwagę, że ważą one zaledwie 50gram. Zawartość błonnika jest naprawdę niewielka – zaledwie 0,8 grama w ciasteczku, 3,2 gramy w zalecanej porcji. Skład: lecytyna sojowa, olej roślinny, węglan sodu, węglan amonu, cukier (duuuzo cukru!!!!), mąka pszenna, syrop glukozowo-fruktozowy, mleko odtłuszczone w proszku…tak samo zdrowie….

      • Odpowiedz
        Charlize Mystery
        4 grudnia 2015 at 09:28

        Kasiu, chyba mówimy o składzie innych ciastek Belvita. W wypadku nowości jaką są Tartinki zaleca jedzenie 3 ciastek. Ze składu wymieniasz rzeczy, które są w mniejszości, a pomijasz to, że Tartinki składają się w 60% z pełnych zbóż. Nie pisałam też, że są to ciastka na odchudzanie i że mają mało kalorii. Nikt nie każe ich jeść samych. Wraz z owocem i produktem mlecznym w postaci jogurtu stanowią dopiero pełnowartościowe śniadanie.

        • Odpowiedz
          OLKA
          4 grudnia 2015 at 18:23

          bez przesady, na pewno są o wiele zdrowsze niż czekolady czy ciastka z kremem …

  • Odpowiedz
    Mis Marli
    2 grudnia 2015 at 17:33

    Ja również mam w torebce śniadanie, notes, długopis, kosmetyki i telefon. Oprócz tych rzeczy zawsze w torebce muszę mieć gumy do żucia, chusteczki, wodę i małe lusterko 🙂 A w okresie zimowym czapkę 🙂 Nie zawsze zakładam, ale jak jest bardzo mroźno, to wtedy czapka jak znalazł 🙂

  • Odpowiedz
    Gosia
    2 grudnia 2015 at 17:37

    Książka Dziewczyna z pociagu bardzo mnie rozczarowala:(. Faktycznie czyta sie ja mega szybko i wciąga, ale niestety zakończenie jest zbyt trywialne i czytelnik zbyt szybko domyśla sie zakończenia, przez co książka przestaje byc intrygująca. Trzyma w napięciu tylko do pewnego momentu. A samo zakończenie to juz w ogóle porazka. Nie mnie jednak co mi sie podobalo, to ciekawie pokazana uluda i to ze nie zawsze gdy cos wygląda dobrze takie jest w rzeczywistości. Tez ciekawa główna bohaterka, ktora na początku wydaje sie byc ofiara, później przesladowca aż w końcu okazuje sie ze właściwie to miala dużo szczęścia w życiu i czesto gdy cos z pozoru wydaje nam sie nieodpowiednie dla nas, okazuje sie dobre.

    • Odpowiedz
      olka
      3 grudnia 2015 at 21:10

      niestety ale Milena Charlie ma rarcję, gdy znajdujemy się na diecie redukcyjnej te ciasteczka są zakazane, ze względu na krem, ale w innej wersji „bez kremu” belwitę polecam jak najbardziej, natomiast ogólnie przy zdrowym odżywianiu te ciasteczka nie są dobre na śniadanie, na II jak najbardziej

      • Odpowiedz
        Charlize Mystery
        4 grudnia 2015 at 09:30

        Olu, ale ja nie pisałam, że są to ciastka na odchudzanie. Poza tym, tak jak wspominałam możemy je jeść na pierwsze śniadanie, ale tylko uzupełnione o owoc i produkt mleczny. Wtedy stanowią pełnowartościowy posiłek.

  • Odpowiedz
    żaklina.szel
    2 grudnia 2015 at 21:41

    Imponujące, a zarazem sensowne wnętrze torebki 🙂 aż przyjemnie wyjść z domu z takim zaopatrzeniem 🙂 Od jakiegoś czasu śledzę Twojego bloga i widziałam też wywiad, jesteś oprócz tego, że elegancka i stylowa, to bardzo skromna. To bardzo pozytywne i rzadkie.

  • Odpowiedz
    Monika J.
    2 grudnia 2015 at 23:55

    U mnie w torebce też jest wszystko. Podstawa to portfel, klucze, telefon. Oprócz tego:
    -perfumy, grzebień, pilniczek do paznokci, tusz do rzęs
    -mapa miasta i przewodnik,jeśli wybieram się w podróż
    – mini saszetka kocich chrupków , puszka z jedzeniem lub kocia zabawka ( mam 2 koty i zawsze im coś kupuję gdy jestem w mieście)
    – wysuwana miarka budowlana
    -mini zestaw śrubokrętów i mini latarka ( czasem się przydają)
    -notes i długopisy
    – rodzynki lub żurawina na przegryzkę, opcjonalnie jabłko
    -mały sok
    -krem do rąk,krem do twarzy i pomadka ochronna do ust, wilgotne oraz zwykłe chusteczki
    -jeśli wychodzę w sukience, to zawsze mam zapasowe rajstopy
    Czasem się sama sobie dziwię, jakim cudem mieszczą mi się te wszystkie rzeczy.
    Na szczęście nigdy nie muszę szukać kluczy i telefonu. Wkładam je zawsze do tych samych wewnętrznych kieszeni torebki. Taki odruch

  • Odpowiedz
    LouLou
    3 grudnia 2015 at 15:04

    Ja mam jeszcze klucze…

  • Odpowiedz
    Renata
    4 grudnia 2015 at 07:48

    Ja osobiscie nie nosze aparatu, moj iPhone poki co mi wystracza. Na mojej liscie zdecydowanie jest dodatkowo-Power bank.
    Czesto podrozuje I wielokrotnie uratowal mi zycie: maly, lekki, I w ciekawym designem.

  • Odpowiedz
    Roman
    4 grudnia 2015 at 19:25

    Wspaniały wpis 🙂

  • Odpowiedz
    Ania
    5 grudnia 2015 at 23:57

    Masz świetny gust do kosmetyków 🙂

  • Odpowiedz
    mm
    10 grudnia 2015 at 14:47

    Ja noszę klucze i małą butelkę wody jeszcze. Ale żeś pojechała z tym telefonem… „Mój 5s jest już jednak tak przestarzały…” Iphony zawsze są świetne. Ciekawe co się z Twoim dzieję? Ja też mam ten model i działa bez zarzutów i nie uważam żeby był „przestarzały” ;/