Moda

MOJE FOTOGRAFICZNE ZAPLECZE

dsc_9175

Niedługo minie dziewięć lat odkąd wrzuciłam na bloga pierwszego posta. Pamiętam, że mama pomagała mi wtedy robić zdjęcia. Do dyspozycji miałam jakiś mały aparat- małpkę, którym non stop cykałam fotki (głównie w ogrodzie i w domu). Blogowanie wciągnęło mnie na tyle, że udało mi się namówić rodziców, by na 19 urodziny kupili mi lustrzankę z prawdziwego zdarzenia. Kiedy ją dostałam cieszyłam się jak małe dziecko. W końcu mój blog miał dostać nową jakość. Przeskok z małej cyfrówki na lustrzankę Canona wydawał się ogromny. Masa opcji do nauki, godziny spędzone nad instrukcją obsługi, by poznać je wszystkie. Moje zdjęcia od tej pory miały być super! Z perspektywy czasu i nabytej praktyki wiem, że zdjęcia, które wtedy publikowałam są strasznymi ‘gniotami’ i nie mają nic wspólnego z ostrością i jakością. Z bloga nie usuwam ich tylko dlatego, by widzieć jaka różnica zaszła między najstarszym, a najnowszym postem.

W ciągu tak długiego czasu, blogi bardzo się rozrosły, ludzie dowiedzieli się czym są, a co za tym idzie pojawiło się ich całe mnóstwo. W tak dużej konkurencji trzeba się stale rozwijać i doskonalić. Mój perfekcjonizm co do zdjęć nie pozwalał mi stać w miejscu, dlatego w pewnym momencie musiałam już zmienić aparat. Częściowo zostałam do tego zmuszona, kiedy w mojej ‘urodzinowej lustrzance’ wysiadła migawka. Doszłam wtedy do wniosku, że nie ma sensu wydawać pieniędzy na jej naprawę tylko trzeba iść na przód i kupić coś nowego. No i właśnie dziś chciałabym Wam opowiedzieć trochę o sprzęcie na jakim pracuje. Często bowiem pytacie jakim aparatem czy obiektywem była robiona dana sesja. Mam zamiar w pełni zaspokoić Waszą ciekawość i pokazać też jedną świetną aplikację do zdjęć.

lustrzanka

z-nikond810-beautyMówi się, że dobry fotograf nawet telefonem zrobi świetne zdjęcie. Nie do końca się z tym zgadzam. Owszem talent i umiejętności to jedno, ale bez dobrego sprzętu będzie o to trudniej. Podstawą jest oczywiście body aparatu. Od kilku lat niezmiennie działam na pełnoklatkowym sprzęcie Nikona i jestem z niego bardzo zadowolona. Obecnie robię zdjęcia modelem D810. Jest dość ciężki, ale na moje szczęście w większości wypadków to Adrian robi zdjęcia.

Jeśli robicie zdjęcia w formacie RAW to wiecie, że zajmują one na karcie dużo więcej miejsca niż standardowy plik jpg. W wypadku D810 największe pliki mają po 40mb. W związku z tym, by po powrocie do domu zgrywanie zdjęć na komputer nie zajmowało kilku godzin, potrzebna jest szybka karta pamięci. W moim Nikonie mam miejsce na jedną kartę compact flash i standardową SD. Oczywiście im szybsza karta tym jej cena jest wyższa, jednak dzięki temu można oszczędzić sporo czasu. Ja polecam Wam te dwie – Compact Flash SanDisk – Extreme 32gb (120Mb/s) oraz SD Lexar Professional 1000x 32gb (150Mb/s).

Do aparatu mam też dokupioną dodatkową baterię, by podczas całodziennego zwiedzania nigdy nie zostać z rozładowanym sprzętem.

Zapomniałabym o dysku przenośnym. Gromadzenie przez blisko 9 lat tych wszystkich zdjęć zajmuje sporo miejsca, dlatego pojemny dysk przenośny to podstawa. Sama mam 3 dyski, każdy o pojemności 1tb. Zazwyczaj wybieram markę Toshiba lub Samsung.

obiektywy

obiektywBody to jedno. Ważniejsze są jednak obiektywy. Pamiętam, że pierwszym moim obiektywem było 50mm 1.8. To tani, uniwersalny obiektyw, który doskonale sprawdzał się na początku blogowania. Potem miałam okazję testować ogromną ilość obiektywów, aż w końcu zdecydowałam się na trzy, które w pełni wystarczają mi do pracy. Pierwszy z nich to Nikkor 135mm 2.0, który idealnie sprawdza się przy zdjęciach stylizacji i portretach. Drugie moje „dziecko” to Tamron 90mm 2.8 Macro. Świetnie spisuje się przy zdjęciach najdrobniejszych detali- zegarków, biżuterii, guzików. Jeśli chcecie uchwycić napis na guziku lub grawer na biżuterii to ten obiektyw sobie z tym poradzi. Poza tym można go wykorzystywać przy portretach.

Na koniec moje najmłodsze „maleństwo” czyli Nikkor 24-70mm 2.8E VR II. Niezbędny podczas każdego wyjazdu. Kiedy podróżowałam bez obiektywu z zoomem, co chwilę denerwowałam się, że muszę przekręcać obiektywy by uchwycić węższy bądź szerszy kadr. Zakup 24-70mm okazał się strzałem w dziesiątkę. Teraz chodząc po mieście i fotografując zabytki używam tylko tego obiektywu. Był ze mną w Madrycie i na pewno zwiedzimy razem jeszcze niejedno piękne miejsce.

Minus tych wszystkich obiektywów jest tylko jeden – waga. Po podłączeniu do D810 dają razem niezły wynik (każda konfiguracja to co najmniej 1,5 kg), więc chodzenie z tym „pakietem” na szyi przez cały dzień potrafi dać się we znaki.

lampa-blyskowa

lampaSzczególnie jesienią i zimą, kiedy światła jest znacznie mniej, szybko robi się ciemno przydaje się lampa błyskowa. Ja zdecydowałam się na model SB5000. Dzięki temu, że lampa ma dużą moc, nawet gorsze warunki oświetleniowe nie stoją mi już na przeszkodzie i śmiało mogę robić zdjęcia.

Oczywiście zakup lampy wiąże się też z dobraniem właściwych baterii. Nie ma sensu wymieniać co chwilę standardowych „paluszków”. Warto zainwestować w porządne akumulatory, które wytrzymają na jednym naładowaniu co najmniej kilkaset zdjęć. Sama wybrałam baterie Eneloop R6/AA 1900mAh i do tego ładowarkę Panasonic BQ-CC18. Do tego dokupiłam w Ikei drugi komplet akumulatorów o mocy 2500mAh. Dzięki temu mam zapas, na wypadek gdyby pierwszy komplet się rozładował.

plecak

uuid-1800px-inriverimage_378849Cały sprzęt, o którym wspominałam Wam powyżej jest delikatny, dlatego trzeba go odpowiednio przechowywać. Na początku w zupełności wystarczała mi mała torba na ramię, która mieściła aparat i zapasowy obiektyw. Wraz z rozrastającą się ilością obiektywów i pozostałych elementów potrzebowałam jednak czegoś większego. W grę wchodził wyłącznie plecak, ponieważ noszenie (średnio) 8 kilogramów na jednym ramieniu byłoby zbyt dużym obciążeniem dla kręgosłupa. W oko wpadł mi Manfrotto – Advanced Gear L. Spodobało mi się to, że ma bardzo dużo miejsca, samemu można zdecydować o rozstawieniu przegródek, ma dodatkową kieszeń na laptopa i pokrowiec, który chroni go przed deszczem, a jak wiadomo aparaty nie znoszą wilgoci. Jednym słowem mieści i zabezpiecza wszystko co najpotrzebniejsze do zdjęć.

aparat-cyfrowy

unnamedPoza lustrzanką mam też jeden mniejszy, bardziej kompaktowy aparat, z którego korzystam w sytuacjach, gdy nie mam możliwości zabrania dużego aparatu. Mowa tu o Olympusie PEN e-pl8. To bardzo poręczne cudo, które robi naprawdę dobre zdjęcia. Mam też dla Was kod promocyjny CharlizeEPL8 ,który jest ważny do 31.01. Przy  jego użyciu, zamszową torebkę na aparat otrzymacie gratis. Tutaj więcej szczegółów.

instax

image-8531708-1-product

Poza Olympusem mam jeszcze Instaxa Mini. To świetna zabawka dla fanów polaroidów. Nie korzystam z niego zbyt często, ale kiedy mam okazję organizować domówki, to wtedy bywa on przydatny. Żałuje jedynie, że wkłady do niego są tak drogie. Za możliwość zrobienia 20 zdjęć trzeba zapłacić około 60 zł, więc jak łatwo policzyć jedno zdjęcie kosztuje nas 3 zł! Na szczęście jeśli jesteście cierpliwi możecie zamówić je z Chin, wtedy koszt jest mniej więcej o połowę niższy. Po około 4 tygodniach przesyłka jest już u Was i można znowu działać.

softbox

pierscienCzas na sprzęt, którego używam tylko w domu. Składają się na niego dwie lampy. Pierwsza z nich to Softbox – Powerlux SQ 604. Kupiłam go zanim dorobiłam się lampy błyskowej do aparatu. Sprawdza się doskonale podczas zdjęć produktów, przy wpisach kulinarnych, kosmetycznych itp. Dzięki niemu nawet po zmroku w mieszkaniu jest jaśniej niż w ciągu dnia.

Druga lampa to pierścień NG- 28C. Przy jego pomocy robię makijaże, zdjęcia produktów. W zasadzie jest cały czas podłączona do prądu, bo korzystam z niej codziennie. Szczególnie zimą. Dzięki tzw żyrafie można ustawiać ją pod dowolnym kątem co bardzo ułatwia pracę. Oczywiście do obu lamp musiałam dokupić statywy. Na szczęście ich koszt nie przekracza 100 zł.

blenda

blenda-owalna-5-w-1Zanim przejdziemy do programów komputerowych i aplikacji muszę Wam jeszcze wspomnieć o dwóch blendach, które również towarzyszą mi na zdjęciach. Obie mają ten sam wymiar 122×90. Pierwsza z nich to typowe 2w1 – z jednej strony jest srebrna z drugiej biała, druga zaś to 5w1 – poza wspomnianymi dwoma kolorami ma jeszcze złoty, czarny i tzw dyfuzor, który zmiękcza przechodzące przez niego światło. Jedną z blend zawsze wożę w samochodzie, druga jest natomiast w domu i doskonale spisuje się przy zdjęciach do tutoriali makijażowych.

Ostatnim sprzętem powinien być statyw, ale ciągle waham się, który kupić. W domu mam statyw stary jak świat, który kompletnie nie nadaje się do profesjonalnego użytku. Nie jest w stanie utrzymać tak ciężkiego aparatu jak D810, szczególnie kiedy jest z nim połączony obiektyw 24-70mm i dodatkowo lampa błyskowa. Całość waży wtedy ponad 2,5 kg. Także jeśli macie jakiś godny polecenia statyw, który potrafi utrzymać bezpiecznie ciężki sprzęt to dajcie znać.

photoshop

wgeb7c6Samo zdjęcie to tylko 40 procent sukcesu. Reszta leży w postprodukcji. Kiedy wracam do domu po zdjęciach muszę je jeszcze obrobić. Używam do tego Photoshopa CC. Na stronie Adobe mam wykupiony dostęp do najnowszej wersji dzięki czemu korzystam, ze wszystkich udogodnień jakie daje mi ten program. Przede mną jeszcze nauka Lightrooma, który jest podobno wygodniejszy w obsłudze, a obrobienie 20 podobnych zdjęć zajmuje o wiele mniej czasu.

aplikacja

Zobaczcie o ile łatwiej jest teraz robić zdjęcia niż 40-50 lat temu. Nasi rodzice, czy dziadkowie nie mieli kart pamięci, cyfrowego wyświetlacza w aparacie, możliwości poprawiania zdjęcia w nieskończoność w jednym miejscu. Musieli ograniczyć się do 24 lub 36 zdjęć na kliszy i dokładnie planować gdzie zrobią zdjęcie, a przy tym trzymać kciuki by wszystkie osoby na zdjęciu miały otwarte oczy i dobrze wyszły. Mimo to ich albumy są pełne pięknych pamiątek, wspomnień, a oni zawsze z sentymentem opowiadają nam o miejscach, wydarzeniach jakie uwiecznili na zdjęciach. Większość tych zdjęć jest tylko w jednym egzemplarzu, nie ma żadnej kopii, negatywów. Warto więc zadbać by więcej osób mogło się nimi cieszyć. Tutaj z pomocą przychodzi nam Google ze swoją darmową aplikacją Skaner Zdjęć Google.

dsc_9221

Przetestowałam już wiele aplikacji, które miały radzić sobie z szybkim skanowaniem zdjęć, ale dopiero Skaner Zdjęć Google spełnił moje oczekiwania. Zwykle robiąc telefonem zdjęcie wydrukowanej już wcześniej fotografii trzeba było się mocno natrudzić, by w żadnym miejscu nie odbijało się światło (błyszczący papier to zło!). Na szczęście ten problem został rozwiązany. Skaner Zdjęć Google wykonuje kilka zdjęć, a następnie składa je w jedno, tak by jego jakość była taka jak z profesjonalnego, drogiego skanera, przy tym robi to 100 razy szybciej!

Dodatkowo we współpracującej ze Skanerem siostrzanej aplikacji Zdjęcia Google każde zeskanowane zdjęcie możemy wyretuszować, dobrać odpowiednią kolorystykę, kontrast, balans bieli. Jeśli nie chcemy poświęcać czasu na ręczne dopasowywanie każdego zdjęcia skorzystamy z jednego z 12 filtrów, które pomogą nadać naszej fotografii nowego charakteru. W ten sposób stare zdjęcia z rodzinnych albumów będą miały w końcu swoją cyfrową kopię super jakości, a my nie wydamy na to ani złotówki. Dajcie znać jak podoba Wam się ta aplikacja? Jeśli macie jeszcze jakieś dodatkowe pytania odnośnie sprzętu czy aplikacji to śmiało pytajcie w komentarzach.

Mogą Ci się spodobać także

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

16 komentarzy

  • Odpowiedz
    Anna
    11 stycznia 2017 at 10:33

    Karolciu, Ty i Adi jesteście absolutnymi mistrzami fotografii. 🙂 Podziwiam wszystkie zdjęcia, jakie robicie. Zgromadziliście imponujący sprzęt, jednak z pewnością macie też ogromny talent i świetną technikę robienia zdjęć. Pozdrawiam Was serdecznie. 🙂

  • Odpowiedz
    kacha82
    11 stycznia 2017 at 11:56

    Masz się czym pochwalić! Generalnie uwielbiam sposób w jaki prowadzisz swój blog – bardzo mnie inspirujesz.
    Zaglądam tu codziennie. Fajnie, że robisz to, co robisz!
    Pozdrawiam!

  • Odpowiedz
    ladyagat
    11 stycznia 2017 at 16:23

    Mój kolejny zakup to będzie właśnie Nikkor 135mm 2.0.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      20 stycznia 2017 at 18:26

      Zdecydowanie polecam:)!

  • Odpowiedz
    Fashionandcash
    11 stycznia 2017 at 18:50

    Bardzo pomocny, merytoryczny wpis, na pewno skorzystam z Twoich podpowiedzi w najbliższej przyszłości 🙂

  • Odpowiedz
    Ewa Macherowska
    11 stycznia 2017 at 21:32

    Świetny post!
    Dziękuję za jego opublikowanie.
    PS. A co do zdjęć… Twoje są zawsze idealne! 😉

  • Odpowiedz
    Ag
    11 stycznia 2017 at 21:42

    „Samo zdjęcie to tylko 40 procent sukcesu” Niestety, nie mogę się z tym zgodzić. Jestem zawodowym fotografem, ukończyłam specjalizację i zdjęcie powinno być dobre bez poddawania ich późniejszych obróbek. Tak samo jak Twoje stwierdzenie odnoszące się do: „Mówi się, że dobry fotograf nawet telefonem zrobi świetne zdjęcie.” Tak to prawda! 🙂 Nie wystarczy mieć dobry sprzęt do zrobienia dobrego zdjęcia. Wszystko zależy od kompozycji, światła a przede wszystkim od dobrego oka 🙂

    • Odpowiedz
      pff
      12 stycznia 2017 at 07:56

      Amen. Wreszcie ktoś pisze z sensem.

    • Odpowiedz
      Karolina
      14 stycznia 2017 at 21:44

      … a do zdjęć reportażowych niesamowite wyczucie chwili – uchwycenie perfekcyjnego momentu to czasem ułamek sekundy na naciśnięcie spustu migawki. Tego refleksu i wyczucia brakuje mi najbardziej… Ale z racji tego, że częściej niż ludzi fotografuję architekturę to mi nie przeszkadza. Ona się nie rusza 😉

  • Odpowiedz
    Tynka
    12 stycznia 2017 at 14:54

    Oczywiście że dobry sprzęt to też gwarancja dobrych zdjęć, ale jeśli ktoś nie ma nawet podstawowej wiedzy to i droga lustrzanka mu nie pomoże. Spotkałam się nie raz i w życiu i w blogosferze, że albo ktoś chciał kupić lepszy aparat bo akurat miał zastrzyk gotówki (a nawet w pełni nie wykorzystał potencjału swojego obecnego aparatu) albo miał drogi sprzęt i naprawdę fatalne zdjęcia. Poza tym wiele razy zauważyłam też że na blogach (czasem i na Twoim) w pięknych wyraźnych kadrach pojawiają się nieostre (w sensie ostrość gdzieś uciekła), rozmyte czy nawet czasem poruszone. Moim zdaniem lepiej dodać 5 zdjęć, niż 15 na siłę. Może jestem przesadnie estetyczna, ale minimalnie nieostry kadr już mnie koli w oczy.

    Ja sama używam Nikona D7000 i obiektywu 50mm 1.4. Z dodatkowych gadżetów posiadam blende średnich rozmiarów. Jest to dobry aparat i śmiało zawsze go polecam, ale ostatnio bardziej podobają mi się zdjęcia zwykłymi cyfrówkami, na tle budynków, bez mocno rozmytego tła – wydają mi się bardziej modowe i chętniej kopiuje je do folderów z inspiracjami 🙂 do Instagrama od roku uzywam IP 6, nie zamieniłam go na nowszy model bo w zupełności mi wystracza. Jestem tez zdania, że Instagram to aplikacja mobilna i powinno dodawać się tam zdjęcia głównie z telefonu (no, czasem mozna coś z aparatu) i trochę mnie to bawi, gdy ktoś zawala cały instagram zdjęciami z lustrzanki 😉

    PS. TO CHYBA MÓJ NAJDLUZSZY KOMENTARZ EVER! HAHA

  • Odpowiedz
    ola
    13 stycznia 2017 at 10:59

    a jka mam pytanie co to za śliczny marmurowy stolik?:)
    pozdrawiam
    Ola

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      20 stycznia 2017 at 19:33

      To stolik z Westwing.

  • Odpowiedz
    Karolina
    13 stycznia 2017 at 20:36

    O takim sprzęcie niestety mogę tylko pomarzyć.. niemniej jednak sporo ciekawych informacji wyciągnęłam dla siebie 🙂

  • Odpowiedz
    Asia | Stacja Styl
    16 stycznia 2017 at 19:40

    Karolina, bardzo Ci dziękuję za ten wpis! Sama zainteresowałam się amatorsko fotografią kilka lat temu. Do tej pory robiłam zdjęcia zwykłą cyfrówką, ale z chęci nauczenia się czegoś nowego (i też podrasowania bloga) narodziła się potrzeba zakupu lustrzanki. Od kilku dni przeglądam internet, czytam poradniki i szukam idealnego modelu. Twój post pojawił się więc w samą porę jak dla mnie 🙂

  • Odpowiedz
    ela
    18 stycznia 2017 at 13:26

    Bardzo pomocny wpis. Trochę sprzętu muszę jeszcze dokupić, ale wszystko pomału w swoim czasie. Wiadomo w ramach rozwoju działalności również sprzęt staje się coraz bardziej ambitny i profesjonalny, tak samo praktyka czyni mistrza również w fotografowaniu. Bardzo lubię oglądać twoje zdjęcia, zawsze znajdę w nich inspirację.
    Dążmy do perfekcji najlepiej jak potrafimy.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      20 stycznia 2017 at 19:35

      Ja też gromadziłam ten sprzęt przez lata:)! Powodzenia z zakupami:)