Podróże

CO ZWIEDZIĆ W MADRYCIE? CZĘŚĆ 1

DSC_0200

Podróże to obok mody moja największa pasja. Kiedy leciałam do Madrytu miałam mieszane uczucia. Znajomi mówili mi bowiem, że nie umywa się on do Barcelony, że będę się w nim nudziła, że nie ma plaży, morza i że generalnie nie warto. Trochę się zniechęciłam, ale było za późno by cokolwiek odwołać. Po wylądowaniu na lotnisku i znalezieniu taksówki ruszyliśmy w kierunku hotelu. Widoki za oknem nie napawały mnie optymizmem. W duszy mówiłam sobie „mieliście rację”. Całe szczęście z każdym kilometrem mój nastrój się poprawiał, zbliżaliśmy się bowiem do centrum, a to okazało się być przepiękne. Według mnie  jest bardzo podobne do Paryża. Jak się z czasem okazało , Madryt pod wieloma względami pobił na głowę stolicę Francji, ale po kolei.

Nasz hotel, a w zasadzie hostel znajdował się nieopodal placu Św. Anny, 5 min spacerkiem od Puerta del Sol- serca Madrytu. To właśnie stamtąd każdego dnia, przed godziną 9 wyruszaliśmy na zwiedzanie miasta. Zapytacie pewnie czemu tak późno, skoro w Nowym Jorku potrafiłam wychodzić na zwiedzanie tuż po 7 rano. Otóż w Madrycie jasno robi się właśnie grubo po 8, dlatego czekaliśmy do wschodu słońca, by móc działać. Jeśli jesteście ciekawi co udało nam się zobaczyć to poniżej przygotowałam dla Was pierwszą część najciekawszych punktów hiszpańskiej stolicy.

Muzeum Bornemisza

Podczas pierwszych dni pobytu pogoda nas nie rozpieszczała, dlatego swoje kroki skierowaliśmy do muzeów. Poza tym, które udało nam się zobaczyć w czasie zwiedzania stadionu Realu Madryt, odwiedziliśmy jeszcze dwa – Muzeum Bornemisza oraz słynne Prado, które przoduje w każdym przewodniku. Osobiście bardziej podobało mi się jednak w pierwszym z nich. Mimo długich kolejek do wejścia nie odpuściliśmy. W muzeum możemy kupić jeden karnet do 3 najważniejszych muzeów sztuki w Madrycie (obok dwóch wspomnianych, jest jeszcze Reina Sofia), dzięki czemu jego cena jest sporo niższa, niż gdybyśmy w każdym z nich kupowali oddzielny bilet. Największa zaleta muzeum Bornemisza w porównaniu z Prado? Można w nim robić zdjęcia i nikt nikogo za to nie ściga, w przeciwieństwie do Prado! O wszystkich przygodach z Prado opowiem Wam jednak w drugiej części wpisu ze zwiedzania Madrytu. Teraz skupmy się na ‘Bornemiszu’, a jest na czym. W jego wnętrzach znajdziecie ponad 1000 eksponatów, wśród nich m.in. prace takich artystów jak Tycjan, Goya, Caravaggio, Canaletto, Renoir, Degas, van Gogh, Chagall czy Kadinsky. Jest więc w czym wybierać. Jeśli interesujecie się sztuk to koniecznie wpiszcie to muzeum na swoją listę miejsc do odwiedzenia.

DSC_8416

DSC_8419

DSC_8422

DSC_8790

DSC_8852

DSC_8848

Puerta del Sol

‘Brama Słońca’ jest jednym z najważniejszych punktów Madrytu. Ogromny półkolisty plac w samym centrum miasta. Odchodzi od niego 10 dróg, a w pobliżu mieści się kilka ważnych budynków. To właśnie pod budynkiem dawnej poczty znajdującym się przy placu, znajduje się tzw ‘kilometr zero’ wyznaczający odległość do innych hiszpańskich miast. Na środku placu możecie podziwiać też posąg Karola III na koniu, a w jego wschodniej części traficie na figurę niedźwiedzia wspinającego się na drzewo poziomkowe. Jest to jeden z symboli Madrytu. Sol to także największa stacja madryckiego metra. Krzyżują się tutaj 3 najstarsze linie stołecznego metra.

Na całym placu możecie też trafić na przeróżnych artystów, przebierańców czy handlarzy. Jest tu też sporo przybyszów z Afryki sprzedających podrabiane buty, koszulki piłkarskie, perfumy itp. Ciekawym widokiem jest ich ucieczka przed policją, kiedy dzięki sprytnej konstrukcji swojego ‘straganu’ są go w stanie zwinąć dosłownie w sekundę, a następnie z wielkim workiem niczym Św. Mikołaj przemykają między turystami. Na szczęście nie są tak nachalni jak ci w Nowym Jorku, którzy przy Times Square próbują ci wcisnąć na siłę ‘płyty z muzyką’.

DSC_8454

Plaza de Espana

Dzięki gęstej sieci linii metra, Madryt jest doskonale skomunikowany. Po przejechaniu raptem dwóch przystanków od Puerta del Sol, znajdziemy się na Plaza de Espana. To kolejny z ważnych madryckich placów. Na samym jego środku możemy podziwiać pomnik najbardziej znanego hiszpańskiego pisarza Miguela de Cervantesa. Tuż przed nim znajdują się figury Don Kichota i Sancho Pansy, najbardziej znanych bohaterów jego powieści. Kiedy jesteśmy zwróceni przodem do wspomnianych pomników, za nimi, po lewej stronie znajduje się wieżowiec Torre de Madrid (do 1988 roku najwyższy budynek Madrytu). Ma on 142 metry wysokości i jak twierdzi mój przewodnik jest wyższy od Pałacu Kultury i Nauki, co prawdą oczywiście nie jest, bo Pałac Kultury ma 188 metrów, a z iglicą ponad 230 metrów.

Świątynia Debod

Z Plaza de Espana warto wybrać się do Świątyni Debod. Jest to najstarszy zabytek Madrytu. Co ciekawe został on wybudowany…. w Egipcie w II wieku p.n.e. W latach 60-tych ubiegłego stulecia, za wkład Hiszpanii w pomoc przy ratowaniu zabytków Nubii, rząd Egiptu podarował Hiszpanom wspomnianą Świątynię. Dzięki temu możemy cieszyć się jej widokiem. Sami zobaczcie, jest czym! Szczególnie podczas zachodu słońca. Oczywiście takie miejsce przyciąga młode pary, które właśnie podczas zachodu wykorzystują ją jako idealne tło do ślubnej sesji.

DSC_0114

DSC_0187

DSC_0205

DSC_0175

Ogrody Sabatiniego

Kierując swoje kroki na południe, w kierunku Pałacu Królewskiego, po prawej stronie mijamy przepiękne ogrody Sabatiniego. Grzechem byłoby ominąć to miejsce i nie przystanąć tutaj chociaż na chwilę. Latem kiedy jest słonecznie, a rośliny są soczyście zielone, ogrody muszą wyglądać jeszcze piękniej. Ja niestety musiałam podziwiać je w deszczu. Na szczęście widok Pałacu Królewskiego zrekompensował mi tę niedogodność.

DSC_8522

Plaza de Oriente

Zanim dotarliśmy pod bramę główną Pałacu, udaliśmy się jeszcze w dwa miejsca. Pierwszym z nich jest leżący tuż obok- Plac Wschodni. Swoją nazwę zawdzięcza temu, że położony jest właśnie przy wschodniej fasadzie Pałacu. Na samym jego środku możemy podziwiać XVII wieczny pomnik Filipa IV Habsburga, a w alejkach parkowych posągi gotyckich królów.

W latach 90-tych pod placem wybudowano parking i poprowadzono drogę, by zmniejszyć ruch samochodów w okolicy Pałacu. Podczas jego budowy natknięto się na pozostałości wieży strażniczej z czasów islamskich. Teraz można ją podziwiać na pierwszym poziomie parkingu. My jednak tam nie dotarliśmy lecz skierowaliśmy się w kierunku Teatru Królewskiego.

Królewski Teatr Operowy

Jeden z największych teatrów na świecie. Widziany z lotu ptaka kształtem przypomina trumnę. Ma to związek z tym, że budowano go tuż po wojnie o niepodległość. Żałuję, że nie udało nam się go zwiedzić w środku. Podobno warto, a cena wejściówki jest stosunkowo niska (5-8 euro). Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem w grupach 10-15 osobowych i trwa około 50 minut. Na widowni teatru może zasiąść ponad 1800 osób. Na jego suficie zamontowano zaś ponad 600 światełek, które mają imitować gwiaździste niebo. To na pamiątkę tego, że dawniej wszystkie madryckie sztuki wystawiano pod gołym niebem.

DSC_8508

DSC_8511

Pałac Królewski

Po opuszczeniu okolic teatru udaliśmy się w końcu pod Pałac Królewski by móc podziwiać go ze wszystkich możliwych stron. Został wybudowany w XVIII wieku z granitu, wapienia, cegły i białego marmuru. Jego rozmach robi wrażenie i pomyśleć, że pierwotnie miał być 4 razy większy. Jednak na budowę tak wielkiego pałacu nie było wystarczającej ilości funduszy i miejsca na wzgórzu. Mimo to jest to największy pałac w zachodniej Europie.

Obecnie służy on głównie jako muzeum. Odbywają się w nim również ważne państwowe ceremonie, na przykład ślub syna króla Juana Carlosa, który stał na czele państwa do 2014 roku. Jeśli chcecie zwiedzić budynek ,propo2nuję byście zjawili się tutaj z samego rana. Już od wczesnych godzin ustawiają się kolejki. Cena wejściówki to 11 euro. Od poniedziałku do czwartku dwie ostatnie godziny otwarcia Pałacu są darmowe. Domyślam się jednak, że wtedy kolejki są jeszcze dłuższe. Zwiedzanie wnętrz jeszcze przede mną, dlatego będę musiała wybrać się do Madrytu jeszcze raz!

DSC_0212

DSC_0216

Katedra La Almudena

Tuż obok Pałacu Królewskiego mieści się katedra La Almudena. Jej budowę rozpoczęto pod koniec XIX wieku. W związku z licznymi kłopotami, brakiem środków na jej dokończenie, wojną domową, dopiero po ponad 100 latach została oddana do użytku. Pierwotnie miała być wykonana w neogotyckim stylu, jednak w związku z bliskim sąsiedztwem wspomnianego Pałacu, projektanci zdecydowali, że powinna do niego pasować, stąd neoklasyczny wygląd budowli.

Przed wejściem do Katedry możemy podziwiać pomnik Jana Pawła II, który w 1993 roku konsekrował świątynię. Wnętrze La Almudeny robi wrażenie. Dzięki jasnym murom i ogromnym witrażom w środku jest naprawdę jasno. Poza imponującym ołtarzem patronki miasta i freskami, na uwagę zasługują również olbrzymie organy, które ważą ponad 25 ton.

DSC_0218

DSC_8532

DSC_8541

Plaza de la Villa

To kolejny madrycki plac (dla ułatwienia podpowiem Wam, że nie ostatni w tym poście), który trzeba odwiedzić podczas zwiedzania hiszpańskiej stolicy. Mieszczą się przy nim jedne z najstarszych budynków w całym Madrycie – XV wieczny Casa de los Lujanes (pałac szlachty), XVI wieczny Casa de Cisneros oraz historyczny, pierwszy ratusz Casa de la Villa, którego budowę ukończono pod koniec XVII wieku. Na każdym z nich możemy podziwiać kamienne herby. Co ciekawe, wieża znajdująca się przy placu, dawniej służyła jako budowla obronna. Świadczyć mogą o tym jej grube na półtora metra mury. Oczywiście jak na każdym madryckim placu, w jego centrum nie mogło zabraknąć pomnika. Na Plaza de la Villa umieszczono rzeźbę admirała Alvaro Bazana, bohatera bitwy hiszpańsko – tureckiej z XVI wieku.

DSC_0221

DSC_9792

DSC_9777

San Gines

Czas na chwile odpocząć od tych wszystkich zabytków i uciec na małą przekąskę. Chocolateria San Gines to miejsce kultowe – słodki symbol Madrytu. Od ponad 120 lat serwuje pyszne churrosy w towarzystwie obłędnej gorącej czekolady! Tego hiszpańskiego przysmaku musicie spróbować. Nie ważne, o której godzinie najdzie Was na nie ochota, San Gines jest otwarte całą dobę. Smacznego!

DSC_8491

Mercado del San Miguel

Jeśli wolicie bardziej wytrawne przekąski to nie ma lepszego miejsca z hiszpańskimi tapasami niż Mercado del San Miguel. Żelazna hala jest ostatnią tego typu konstrukcją zachowaną w Madrycie, a co za tym idzie została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W zeszłym roku hala obchodziła swoje 100 urodziny! W jej wnętrzu znajdziecie całą masę niewielkich lokali, stoisk z hiszpańskimi przysmakami. Czekają tu na Was owoce morza, grillowane, zielone papryczki, steki z hiszpańskiej wołowiny czy słynne kanapki z szynką ‘jamon iberico lub jamon serrano’. Za niewielkie pieniądze możecie spróbować tych wszystkich pyszności! Hala otwarta jest do późnych godzin (czwartek-sobota nawet do 2 w nocy) więc nie musicie się spieszyć.

DSC_9560

DSC_9559

DSC_9625

DSC_9593

DSC_9601

DSC_9603

DSC_9611

DSC_9615

DSC_9620

Plaza de Mayor

Na koniec kolejny plac. Według mnie najładniejszy ze wszystkich dziś wymienionych, dlatego zostawiłam go ‘na deser’ – Plaza de Mayor. “Plac główny” przypomina mi trochę warszawski rynek Starego Miasta. Z każdej strony jest ogrodzony pięknymi kamieniczkami, z jeszcze piękniejszymi balkonami. Dawniej służył jako targ, miejsce walk byków czy koronacji władców. Obecnie wypełniony jest stolikami licznych restauracji, a w weekendy zamienia się w targ staroci. Tak jak pisałam hiszpański plac = pomnik w jego centralnym punkcie. Tutaj nie ma wyjątku! Na Plaza de Mayor możecie podziwiać Filipa III na koniu. Szczególnie wieczorem panuje tutaj niesamowity klimat. Hiszpanie nie mają w zwyczaju wcześnie wracać do domu, więc stoliki w restauracjach są pozajmowane do późnych godzin. Dzieci nie chodzą spać o 20-21 tylko towarzyszą rodzicom do północy albo i później.

DSC_8610

DSC_8605

DSC_8603

Tak jak obiecałam teraz kilka słów podsumowania. Madryt jest absolutnie uroczym miastem, z piękną architekturą, ale też bardzo sympatycznymi i otwartymi mieszkańcami. W porównaniu do wspomnianego na samym początku Paryża śmiało, bez obaw można tu spacerować po zmroku. Ani razu nie czułam jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, strachu, nikt nas nie zaczepiał, nie próbował okraść. Nawet o 23-24 wieczorem na ulicach jest pełno ludzi. Bardzo podobało mi się też to, że Hiszpanie mają w zwyczaju spotykanie się z rodziną, przyjaciółmi na mieście i wspólnie spędzają czas przy pysznym jedzeniu. Madryt wskoczył na drugie miejsce moich ulubionych miast tuż za Nowym Jorkiem. Z chęcią będę tu wracać, bo miasto jest magiczne, jest tu bardzo spokojnie, czas biegnie wolniej. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji być w stolicy Hiszpanii to serdecznie polecam Wam to miejsce!

Mogą Ci się spodobać także

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

9 komentarzy

  • Odpowiedz
    Eva K
    28 stycznia 2017 at 22:43

    I jak tu się można nudzić ??!!
    Pięknie. Zazdroszczę wizyty w Muzeum Bornemiasza.

  • Odpowiedz
    Iza
    28 stycznia 2017 at 23:59

    Kocham Madryt ! Może niektórzy powiedzą, że nic specjalnego. Stolica jak wiele innych, ale ja zostawiłam tam serducho <3 drugi dom 🙂 cieszę się, że tego zasmakowałaś i z niecierpliwością czekam na kolejne części.

  • Odpowiedz
    Marta
    29 stycznia 2017 at 12:35

    Jamon to po hiszpańsku po prostu szynka, więc nie ma czegoś takiego jak „szynka szynka”. Dopiero konkretna specyfikacja pozwoli stwierdzić jaka to szynka, np. serrano.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      30 stycznia 2017 at 18:38

      Fakt, moje niedopatrzenie ze względu na to, że w Madrycie we wszystkich miejscach mówiło się po prostu ‚kanapka z szynką’ i nikt nie pytał z jakim rodzajem szynki mamy ochotę zjeść ową kanapkę. Najpopularniejsze to oczywiście serrano i iberico:) Dziękuję za zwrócenie uwagi. Pozdrawiam gorąco, K.

      • Odpowiedz
        Marta
        1 lutego 2017 at 10:05

        Proszę bardzo, również pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedz
    Dorota
    29 stycznia 2017 at 18:16

    Oprócz tradycyjnych muzeów polecam „Museum de jamon”. 🙂 To jedno z tradycyjnych miejsc w Madrycie, gdzie można zjęść najlepsze hiszpańskie potrawy. Fantastyczny klimat tego miejsca.

  • Odpowiedz
    ladyagat
    30 stycznia 2017 at 11:55

    Madryt to jedno z piękniejszych miast świata, przynajmniej dla mnie 😛 Ja polecam serdecznie wybrać się również na dzielnicę La Latina, to moje ulubione miejsce w Madrycie. Dużo tam barów, pubów i dyskotek. Bardzo fajnym do zwiedzania miasteczkiem jest Alcala de Henares (20 km od Madrytu), znajduję się tam dom Cervantesa i plac Cervantesa. Jest to małe miasteczko, ale bardzo piękne.

  • Odpowiedz
    themomentsbyela.pl
    1 lutego 2017 at 13:51

    Super relacja. Przepiękne zdjęcia.
    Tylko wsiadać w samolot i rozkoszować się pięknem Madrytu.

  • Odpowiedz
    Maja
    9 lutego 2017 at 16:43

    Co za wspaniałe miejsce 🙂 Myślę że podróżować jest zawsze warto, choćby po to żeby się przekonać czy znajomi i przyjaciele mają rację 😉