Podróże

WSZYSTKO CO POWINNIŚCIE WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM NA KRETĘ

glownezmn

W związku z wieloma pytaniami odnośnie wyjazdu na Kretę jakie dostałam od Was w mailach czy prywatnych wiadomościach, postanowiłam zebrać to wszystko w jednym miejscu i przygotować dla Was wpis ze wskazówkami odnośnie podróży na tą przepiękną wyspę. Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że nie jest to wpis sponsorowany. Żadna z wymienionych firm, stron, marek nie zapłaciła mi za jego opublikowanie.

Podróż

Na Kretę można udać się na dwa sposoby- kupując bilet lotniczy i rezerwując sobie samemu hotel na bookingu czy podobnej stronie (jestem zdecydowaną zwolenniczką tej opcji) lub wykupując wycieczkę z biura podróży. W związku z tym, że nasz wyjazd pokrywał się z majówką, mieliśmy spory kłopot. Wszystkie bilety w rozsądnej cenie były już wykupione (zostały tylko te po 4000 zł za osobę, a za tyle to ja kupuję bilety do NY i z powrotem i to dla dwóch osób), dlatego jedynym rozwiązaniem było poszukiwanie jakiejś ciekawej oferty z biur podróży. Jak się okazało Polacy również postanowili spędzić majówkę za granicą.

Wolnych ofert zostało dosłownie kilka – oczywiście poza Egiptem i Turcją, ale do tych dwóch destynacji nigdy, przenigdy nie pojadę. Ceny pomiędzy biurami różnią się znacząco, zdecydowanie najdroższe wycieczki widziałam w TUI, strona Neckermanna jest tak nieczytelna, że znalezienie tam czegokolwiek graniczy z cudem. Rozpatrywałam więc oferty z Rainbow i Itaki. W końcu padło na to drugie biuro i przyznam Wam szczerze, że nawet przez minutę nie żałowałam. Po całym dniu szukania udało nam się znaleźć ofertę ze śniadaniami, na last minute za nieco ponad 3000 i to za dwie osoby! Jak widać szczęście dopisywało nam od początku:)!

Samochód

Razem z Adrianem nie należymy do osób, które przez tydzień leżą plackiem na leżaku obok hotelowego basenu, dlatego było dla nas oczywiste, że zaraz po kupieniu wycieczki trzeba zarezerwować samochód, by móc zwiedzić jak najwięcej ciekawych miejsc na wyspie. Taka opcja była na stronie wspomnianej Itaki, która odsyłała do portalu Rentalcars.com. Dzięki temu portalowi w dosłownie 10 minut udało nam się zarezerwować samochód ( i dzięki temu nie musieliśmy się martwić, że zabraknie dla nas samochodu na lotnisku, co może się zdarzyć w sezonie).

DSC_2991

W zależności od Waszych potrzeb do wyboru są różne modele aut. Od malutkich jak nasz Citroen C1, przez większe rodzinne jak Golf VII, do terenówek czy sportowych. Jednym słowem każdy znajdzie coś dla siebie. Wyszliśmy z założenia, że dla 2 osób mały, miejski samochodzik w zupełności wystarczy i powiem Wam, że ‘Cytrynek’ spisywał się rewelacyjnie. Przejechaliśmy nim w ciągu tygodnia ponad 700 km. Jak na dość niewielkie odległości pomiędzy atrakcjami na wyspie stanowi to całkiem niezły wynik.

Koszt wypożyczenia wraz z pełnym ubezpieczeniem wyniósł nas około 750 zł (nie martwimy się o zarysowania od kamieni, spadające z góry kamienie, urwane przez innych kierowców lusterka itp). Do tego trzeba doliczyć koszt paliwa (do wypożyczalni musimy zwrócić samochód z pełnym bakiem) 1.55-1.70 euro za litr.

DSC_2675

Co ważne, część wypożyczalni może podnieść kwotę wypożyczenia jeśli nie macie ukończonych 30 lat. Samochodu nie wypożyczy osoba poniżej 21-ego, a w niektórych przypadkach 24-ego roku życia. Odbierając samochód na lotnisku musicie mieć też przy sobie kartę kredytową (lub taką z wypukłymi cyferkami), dowód osobisty oraz prawo jazdy. Na Waszym koncie zostanie zablokowana kwota (w naszym wypadku było to 900 Euro) na wypadek uszkodzeń samochodu, która po zwrocie auta automatycznie wraca na konto. Jeżeli karta jest wystawiona na inną osobę niż kierowca to będziecie musieli ponieść dodatkową opłatę w wysokości 12 euro. Jeśli z samochodu (jako kierowca) będzie korzystać więcej osób, również trzeba to zgłosić.

Jeżdżąc na różne plaże musicie pamiętać, by oddając samochód nie był on nadmiernie brudny, w środku nie było przysłowiowej tony piachu, papierków itp Część wypożyczalni w swoim ubezpieczeniu nie obejmuje wyprawy na plażę Balos, a część wręcz zakazuje tam jechać, dlatego sprawdźcie to dokładnie zanim wypożyczycie auto.

Nam udało się oddać samochód w idealny stanie. Jego zwrot nie trwał więcej jak 5 minut. Wszystko odbyło się bardzo sprawnie i szybko!

Drogi

Byłam pozytywnie zaskoczona greckimi drogami. Były bardzo równe, bez dziur więc jeździło się po nich fantastycznie. Nie podobały mi się natomiast liczne zwężenia, na których mieścił się tylko jeden samochód. Poza tym im dalej od autostrady i dróg szybkiego ruchu tym drogi stawały się bardziej kręte.

DSC_3669

Będąc przy tym punkcie muszę nawiązać do drogi na plażę Balos. Tak jak pisałam Wam wcześniej część wypożyczalni wręcz zakazuje jechać na tę plażę, a to dlatego, że od momentu kiedy przekroczymy szlaban, płacąc 1 euro od osoby czeka nas 8 km drogi pod górę po żwirowo-kamienistej drodze, na której nie można jechać więcej jak 20 km/h, a w rzeczywistości, jeśli nie chce się uszkodzić samochodu to jest to 10-15 km/h. Od żwiru i kamieni unosi się rudy kurz, więc przed oddaniem samochodu do wypożyczalni warto wytrzeć szmatką wszystkie progi w drzwiach, a Panu, który będzie od Was odbierał kluczyki lepiej nie wspominać, że było się na tej plaży. W przeciwnym wypadku, będzie oglądał Wasz samochód z lupą, doszukując się odpryśnięć na lakierze.

DSC_4975

DSC_4986

Po przejechaniu tych 8 km czeka na Was jeszcze jedno ‘zagrożenie’, a w zasadzie dwa. Po pierwsze nie ma pewności, że znajdziecie wolne miejsce na parkingu (w sezonie podobno już o godz. 9 rano parking jest pełny) więc samochód trzeba będzie zostawić na drodze, wzdłuż urwiska, które w żaden sposób nie jest zabezpieczone barierkami. Jeśli macie więcej szczęścia i traficie na parking musicie uważać na kozy, które się koło niego kręcą. Sama byłam świadkiem jak jedna z kóz stała sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic, na masce jednego z samochodów! Moja propozycja jest więc taka – na Balos wybierzcie się promem – spokojniej i bezpieczniej.

Jeśli chodzi jeszcze o drogi to jadąc wąskimi górskimi drogami warto przed ostrymi zakrętami trąbić, by osoba jadąca z naprzeciwka wiedziała, że jedziemy i mogła zwolnić. Poza tym w Grecji, a przynajmniej na Krecie większość przepisów ruchu drogowego nie obowiązuje. Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, na zakręcie to tutaj rzecz tak powszechna, że po godzinie jazdy z lotniska, przestałam się temu dziwić. Podobnie sprawa ma się z używaniem kierunkowskazów, a w zasadzie z ich brakiem. Wyprzedzanie na 3-go to tutaj normalność, więc proponuję Wam jeździć blisko prawej strony drogi. Wspomnę jeszcze o zatrzymywaniu się na środku drogi, by wyskoczyć na moment do sklepu. Szczególną sympatię kieruję jednak do posiadaczy wszelkich jednośladów- nie widziałam nikogo w kasku, za to rozmawiającego przez telefon, wiozącego kawę lub jedzenie w ręku, jeżdżącego na jednym kole, driftującego – co chwilę!

Przy drogach aż roi się od kapliczek przypominających swoim wyglądem miniatury kościołów, są one stawiane właśnie w miejscach gdzie doszło do śmiertelnego wypadku, dlatego proszę Was o rozwagę podczas jazdy.

Hotel

Nasz hotel mieścił się w miejscowości Kissamos, na zachód od Chanii. Był to malutki hotel – Mandy Studios. Tak jak pisałam Wam wyżej, mieliśmy niewielki wybór spośród wycieczek, ale nie żałujemy, że do niego trafiliśmy. Nie było w nim luksusów, pokoje wyglądały dość starodawnie, ale było bardzo czysto i przestronnie. Dla nas przy okazji tego typu wyjazdów hotel ma najmniejsze znaczenie. W końcu wstajemy bladym świtem i wracamy do niego wieczorem, więc szkoda płacić niewiadomo jakie pieniądze za pokój, który i tak większość czasu będzie stał pusty.

FullSizeRender (5)

Jego największą zaletą była rodzinna atmosfera jaka tam panowała. Właścicielka, na oko pani około lat 65 jest najukochańszą osobą jaką spotkaliśmy na wyspie. Typowa grecka mama, która opiekowała się nami jak własnymi dziećmi (codziennie rano przy śniadaniu na przywitanie całowała nas w głowę :))). Czuliśmy się tam jak w domu i z pewnością jeszcze odwiedzimy to miejsce. Jeśli tylko potrzebowaliśmy znaleźć jakiś plener do zdjęć pytaliśmy ją, a ona momentalnie mówiła nam gdzie jechać. Dzięki niej trafiliśmy m.in. do sadu z drzewami pomarańczowymi.

Jedynym minusem był internet, działał bardzo wolno, więc dla nas, osób które bez niego nie funkcjonują było to sporym problemem. Jednak jeżeli jedziecie tam odpoczywać, a nie siedzieć przy komputerze to nie będzie to stanowiło problemu.

Jeśli chodzi o śniadania to nie było dostępnego szwedzkiego stołu. Codziennie dostawało się na talerzu ten sam zestaw. To co smakowało nam najbardziej to domowej roboty ciasto pomarańczowe, marmolada pomarańczowa, jogurt grecki i świeży sok z pomarańczy. Pycha! Wzięliśmy od właścicielki hotelu przepis na to ciasto. Jeśli tylko nam wyjdzie, dodam na bloga przepis.

Z hotelu mieliśmy doskonałą bazę wypadową na 3 najpiękniejsze plaże Krety – Elafonissi, Balos i Falassarnę oraz do większych miast – Chanii i Rethymnonu.

Plaże

To właśnie dla pięknej pogody i jeszcze piękniejszych plaż wybraliśmy się na Kretę. Udało nam się zobaczyć 3 najlepsze plaże zachodniej Krety- słynącą z różowego piasku Elafonissi, Balos z przepięknym widokiem z góry oraz moją ulubioną z tych trzech- Falassarnę, na której podziwiałam zachód słońca ostatniego wieczora przed wyjazdem i gdzie wsłuchiwałam się w szum fal.

Elafonissi – dojazd z Kissamos zajął nam około godzinę. Trasa tam to tylko 47 kilometrów, za to droga jest bardzo kręta i wąska, więc jadąc tam bałam się o swoje życie. Zakręty o 180 stopni, brak barierek i przepaść obok sprawiały, że trzymałam się kurczowo drzwi. Na szczęście dojechaliśmy tam w jednym kawałku, a ja mogłam się cieszyć takim widokiem….

DSC_3207

DSC_3177-1300x868

Balos – Jeśli narzekałam na drogę do Elafonissi to ta na Balos jest 1000 razy gorsza. 8 km po żwirze i kamieniach z prędkością 15 km/h do tego oczywiście brak barierek, obok urwisko, spadające kamienie. Samochodem bujało na wszystkie strony, więc osoby z chorobą morską będą na tej trasie przeżywać udrękę. Dojechanie na parking to nie koniec przygód. Potem ruszamy w 2km spacer w dół na przepiękną plażę. Ten widok rekompensuje jednak wszystko. Najgrosze jest jednak to, że po błogim lenistwie na plaży i pluskaniu się w cieplutkiej wodzie trzeba się z powrotem wdrapać po schodach te 2 km by dojść do samochodu. Zdecydowanie polecam więc rejs promem.

DSC_5029

DSC_5023

Falassarna – moja ulubiona grecka plaża. Ogromna, szeroka i praktycznie pusta poza sezonem. Dojazd na nią zajmował nam 20 minut, a widok z góry był przepiękny. Na plaży są darmowe leżaki i parasole, boiska do siatkówki i inne atrakcje. Poza tym w tym miejscu są spore fale, więc to z pewnością skusi amatorów kąpieli! Poza tym falassarna ma jeszcze jedną zaletę – to właśnie tutaj zachodzi słońce i powstają dzięki temu najpiękniejsze zdjęcia, m.in. takie jak to…

DSC_6458

DSC_6953

Co zobaczyć

Jeżeli znudzi Wam się leżenie na plaży to możecie się udać do jednego z dwóch pobliskich miast – Chanii (30 min) lub Rethymnonu (1h 15 min).

DSC_4125

W obu z nich czekają na Was wąskie uliczki z przepięknymi kamieniczkami i kwiatami w oknach. Z tych dwóch miast zdecydowanie bardziej polecam Wam Chanię.

Jest spokojniejsza, jest w niej mniej turystów, straganów z pamiątkami, a zdecydowanie więcej dobrego jedzenia. My byliśmy w Chanii dwukrotnie za każdym razem korzystając z parkingu o nazwie – Chania Town Car Park. 4 godziny parkingu kosztują tam 3.20 euro, więc to żaden wydatek, a ma się pewność, że nie dostanie się mandatu. Znajduje się on przy samym porcie i starówce, na pewno traficie!

Jedzenie

Grecy kochają jeść. Świeże ryby, owoce morza, przepyszne warzywa i owoce- szczególnie pomidory i pomarańcze, do tego cudowna feta i oliwki – tego na Krecie Wam nie zabraknie. W drodze z Kissamos na Falassarnę, dosłownie 2 km przed plażą, już zjeżdżając krętymi drogami w kierunku plaży na wzgórzu znajdziecie świetną tawernę z przemiłą obsługą oraz najpyszniejszą sałatką kreteńską jaką jadłam! Polecam Wam ją obowiązkowo. Porcja jest tak duża, że nawet największy łasuch wyjdzie stamtąd zadowolony. Jej koszt to 5,50 euro.

DSC_2942

Drugie miejsce pod którym się podpisuję, znajduje się w Chanii, niedaleko parkingu, o którym pisałam Wam we wcześniejszym punkcie. Jest to 3 lub 4 tawerna idąc od parkingu w kierunku latarnii. Nazywa się ‘Ta Neoria’. Jej szefem jest Grek, który jak się okazuje świetnie zna język Polski. Kiedy nas usłyszał, zaczął do nas mówić pięknym polskim i zachęcać do spróbowania świeżych ryb w jego restauracji. Przy okazji zdradził nam skąd tak dobrze zna nasz język. Jak się okazało, kiedy sam miał 28 lat poznał Ewę z Polski. Niestety miłość nie przetrwała, język Polski pozostał:)!

DSC_4118

DSC_6498a

DSC_6487

Jeśli chodzi o ceny nie zdarzyło nam się wydać więcej jak 50 euro za 2 osoby za obiad i picie. Ceny są więc do przeżycia.

DSC_4650

Świeżo wyciskany sok z pomarańczy kosztuje 2,50-3,00 euro, podobnie gyros w picie i…. kieliszek wina, sałatki to koszt 5-8 euro. Ryby kosztują średnio 10-15 euro, podobnie zresztą dania główne. Na odchodne w każdej restauracji dostawaliśmy darmowy deser oraz Raki, wódkę o anyżowym smaku.

Internet

Skoro na bieżąco dodawałam dla Was zdjęcia na Instagram i nagrywałam filmiki, to możecie się domyślić, że poradziłam sobie z internetem:) Sposób był prosty. Wystarczył dowód osobisty i 5 minutowa wizyta w Vodafone. Tam udało mi się kupić kartę do telefonu z 10 Gb internetu za 28 euro. Dzięki temu mogłam korzystać z map, social mediów. Internetu starczyło nawet na załadowanie zdjęć i dodanie posta. Z zasięgiem nie było problemu, internet działał bardzo sprawnie, dlatego polecam Wam tę sieć. Ich salony z pewnością znajdziecie w każdym większym mieście. Ja swoją kartę kupowałam w Kissamos.

DSC_6155

DSC_6955

W ten sposób dotarliśmy do końca posta. Mam nadzieję, że moje podpowiedzi będą dla Was przydatne. Gdybyście mieli jeszcze jakieś pytania to piszcie śmiało w komentarzach. Na pewno na wszystkie Wam odpowiem!

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

46 komentarzy

  • Odpowiedz
    Agnieszka
    16 maja 2017 at 21:41

    Świetny, bardzo rzeczowy i ciekawy post opatrzonymi pięknymi zdjęciami. Bardzo fajnie się czytało. 🙂

  • Odpowiedz
    Ewa Macherowska
    16 maja 2017 at 21:47

    Jak ja uwielbiam Twoje zdjęcia <3

  • Odpowiedz
    Klaudia
    16 maja 2017 at 22:09

    Masz piękny różowy crop top na jednym zdjęciu, mogę wiedzieć skąd? 🙂

  • Odpowiedz
    Danka
    16 maja 2017 at 22:18

    Bardzo fajny ptzewodnik.zwroce uwage na 1 rzecz istotna..we wszystkie miejsca o ktotych piszesz mozna dostac sie autobusem linii KTEL.Przystanek poczatkowy jest w kissamos nieopodal hotelu Peli. Codziennie sa kursy do falassarny, elafonisi, chanii, do portu skad wyplywa stayeczek na balos.. Wieczorem sa autobusy powrotne z tych miejscowosci do kissamos.bilet kosztuje max 5 euro.takze jesli ktos nie zamuerza jezdzic po calej wyspie tylko ograniczy sie do tych paru miejsc spokojnie moze odpuscic wynajem samochodu i zdac sie na autobusy ktel:) sa punktualne, jezdza codziennie

  • Odpowiedz
    Magda
    16 maja 2017 at 22:48

    Tak z tymi wąskimi drogami i przepasciami to tak jest na calej Krecie i dla nie pocieszenia dla wybierających się na Teneryfie to jest tak samo. A czy mogłabyś zdradzić ile wydaliscie na samo jedzenie? Ja jestem zwoleniczka jeżdżenia z biurami podróży ( nie dlatego ze jestem leniwa czy nie umiem jezyka) tylko moim zdaniem i z doswiadczenia uwazam ze jest po prostu taniej. NP rok temu na Krecie na 11 dni z itaki zaplacilam 2100 all inclusive za os nie licząc oczywiście wycieczek fakultatywnych bo tu jeździliśmy z lokalnych biur podróży i komunikacja miejską. Piekne zdjęcia

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 maja 2017 at 07:59

      Na jedzenie (obiady, woda, napoje, słodycze, owoce itp) wydaliśmy około 350 euro.

      • Odpowiedz
        Małgorzata
        17 maja 2017 at 11:59

        Hmm w T-mobile można za 50zł brutto kupić na 7 dni nielimitowany dostęp do internetu na całą UE. 28euro to 120zł. Jest sens?

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          17 maja 2017 at 22:54

          Niestety nie znałam tej opcji. Sama od wielu lat mam telefon w Play 🙂

      • Odpowiedz
        Małgorzata
        17 maja 2017 at 12:08

        Przepraszam, ale widzę pewna nieścisłość – pisze Pani, że obiad kosztował Was 50euro i na 7 dni wydaliście 350euro. Rozumiem, ze jedliście tylko obiady!!!
        Śniadania w cenie pokoju + obiad i nic po drodze i bez kolacji?
        Jeżdżę na Kretę od kilku lat i na wschodnią i na zachodnią (indywidualnie nie przez biura podróży) i jedzenie jest największym wydatkiem. Jestem średnio około 3 tygodni i koszt jedzenia przewyższa wszystkie inne wydatki. Dziennie to koszt ok 80-90euro (bez szaleństw). na dwie osoby: 10euro śniadanie, 20euro lunch, 50euro kolacja (tak jak Pani opisuje z napojami, lampką wina) 6-10euro w ciągu dnia to kawa mrożona, woda, sok. To są kwoty na 2 osoby przy upale 35-40 stopni bez lodów, słodyczy, wymyślnych dań i wyborze w miarę tanich tawern i dań. Pozdrawiam

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          17 maja 2017 at 22:58

          Pani Gosiu, napisałam że obiady wyniosły nas maksymalnie 50 euro, a nie że zawsze tyle kosztowały. Raz zjedliśmy na obiad po dwie pity z kurczakiem i wydaliśmy na to 10 euro:) Być może w maju, kiedy nie ma jeszcze sezonu ceny są niższe. Jedliśmy bardzo dużo owoców, mieliśmy zgrzewkę wody, soki, całą masę słodyczy, lody, do tego codziennie obiad- jednym słowem nie chodziliśmy głodni a wydaliśmy na jedzenie tylko 350 euro 🙂 Nie mam powodu Pani oszukiwać 🙂

  • Odpowiedz
    bejbix
    17 maja 2017 at 07:41

    Bardzo fajny post 🙂 zdjęcia <3 te plaże, zazdroszczę 🙂 Ta sesja w kapeluszu z owcami – uwielbiam ją ;p Pozdrawiam.

  • Odpowiedz
    Ewa
    17 maja 2017 at 09:36

    Turcja i Egipt oferują wspaniałe zabytki, piękną naturę i bogactwo historii. Deprecjonowanie tego poprzez zarzekanie się, że w dane miejsce się „nigdy, przenigdy nie pojedzie” świadczy jednak o pewnej ignorancji, niestety.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 maja 2017 at 23:06

      Ewo, owszem nie przeczę, że te miejsca są piękne, mają bogatą historię itd. Jednak zupełnie nie odpowiada mi kultura, zachowanie i styl bycia mieszkańców. Poza tym będąc tam czułabym strach. O ile w Madrycie, Barcelonie, Londynie, Berlinie mogę chodzić ulicami miasta do późnych godzin wieczornych o tyle w Turcji i Egipcie bałabym się ruszyć poza teren hotelu nawet w ciągu dnia.

      • Odpowiedz
        Agnieszka
        18 maja 2017 at 00:29

        Bardzo bym chciała jeszcze pozwiedzać tamtą część świata, ale po tym jak dzień po moim powrocie z wakacji na przejściu granicznym, które było dość blisko hotelu eksplodował autokar stwierdziłam, że chyba czas zapuścić się w inne rejony.

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          18 maja 2017 at 06:17

          Dokładnie o tym samym mówię. Wolę bezpieczniejsze miejsca na świecie:) poza tym Panowie w tych krajach za bardzo lubią blondynki, a mi to zupełnie nie odpowiada.

      • Odpowiedz
        Pati
        22 maja 2017 at 12:51

        To po ostatnich wydarzeniach do Nowego Yorku też już nie pojedziesz?

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          22 maja 2017 at 18:27

          Oczywiście, że pojadę:)) W Nowym Jorku mężczyźni nie ślinią się na widok blondynek, a kobiety są traktowane zupełnie inaczej niż we wspomnianych wcześniej dwóch krajach. Turcję i Egipt będę omijała szerokim łukiem głównie ze względu na to jak podchodzi się do kobiet w tych krajach.

      • Odpowiedz
        Ewik
        26 maja 2017 at 13:58

        Charlize bardzo mi przykro, ale muszę zgodzić się z komentarzem Agnieszki. Egipt to kraj stricte arabski, a laicka Turcja to dwa inne światy. Tam nikt nie ślini się i nie zaczepia blondynek. Ba Grecja w której byłaś jest przecież tuż obok Turcji 🙂 Sądzę, że wypowiedzi w stylu ” nie pojadą tam bo to i tamto… ” bez podstawowej wiedzy opartej na faktach, a nie sterotypach świadczą właśnie o ignorancji. Egiptu czy bron Boże Tunezji nawet nie ma, co do Turcji porównywać. A kraj przepiękny, mieszkańcy mili i gościnni, a do tego świetna baza hotelowa. Polecam raz pojechać i potem się wypowiadać.

    • Odpowiedz
      Martian
      11 sierpnia 2017 at 17:59

      Szanowna Pani Ewo, Autorka wyraziła swoją prywatną opinię do której ma prawo więc w moim przekonaniu komentowanie, a tym bardziej zarzucenie „ignorancji” jest niestosowne. Jednocześnie nie mam zamiaru kontestować Pani zachwytu Egiptem czy Turcją. Autorka ze swoją aparycją ma prawo czuć dyskomfort w wymienionych rejonach o czym nie trzeba nikogo przekonywać – spędziłem w Egipcie wiele czasu tj. blisko 5 lat na przestrzeni niemal 15 lat (na szczęście większość pod wodą lub na wodzie). A chyba się wszyscy zgodzimy, że chodzi o komfort na wakacjach. Fakt, że Pani Ewo najwyraźniej nie była Pani celem niestosownych zachowań lub potrafiła Pani sprowadzić ewentualne niestosowne zachowania do roli nieznaczących incydentów nie stanowi podstawy do kontestowania opinii Autorki blogu. Swoiste „wybielanie” obaw Kobiet jest niebezpiecznym manipulowaniem własnych ocen Kobiet poddanych niestosownym zachowaniom. Każdy dokonuje oceny zagrożenia własnego otoczenia. Pani Autorka ma swoją ocenę, a Pani Ewa swoją. Ja jako „rzucający się w oczy” facet o wzroście nieco powyżej 2m też mam swoją ocenę.
      Niezależnie od wszystkiego, Autorka ma prawo do własnego zdania w zakresie wyboru miejsc spędzania urlopu i do swobodnego publikowania swojej opinii.

  • Odpowiedz
    Monika Gielniowska
    17 maja 2017 at 11:15

    28 czerwca wylatuję właśnie na Kretę, hotel Stella Palace ,zabieramy naszą chihuahua bo jest częścią naszej rodziny, hotel akceptuje pieska do 3kg 🙂 to nasza pierwsza podróż z Tolą, mam obawy jak będą wyglądały wyjścia na plażę o locie nawet nie wspomnę… Słyszałam że Kreta jest bardzo przychylnie nastawiona do czworonogów, ale jestem pełna obaw jeśli chodzi o turystów. Pewnie będziemy szukać jakiegoś ustronnego miejsca na plaży. Czy ma Pani jakieś doświadczenia w tej materii? Będę wdzięczna za informację.

    • Odpowiedz
      Małgorzata
      17 maja 2017 at 18:30

      też wylatuję 28 czerwca 🙂 leci Pani Small Planet? do Heraklionu? Jest dużo miejsc na Krecie gdzie nie ma ludzi nawet w sezonie. Oczywiście nie na super plażach, o których pisała Pani Charlize Mystery. Tam to raczej wieczorami jak już nie ma ludzi – głównie dzieci.

      • Odpowiedz
        Monika Gielniowska
        17 maja 2017 at 20:19

        Dokładnie tak! mamy wylot jakoś ok południa

        • Odpowiedz
          Monika Gielniowska
          17 maja 2017 at 20:27

          Z Warszawy

      • Odpowiedz
        Monika Gielniowska
        17 maja 2017 at 20:20

        jaki hotel ? my stella palace

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 maja 2017 at 23:07

      Pani Moniko, jeśli chodzi o psy jest ich bardzo dużo na Krecie, podobnie jak kotów. W maju plaże były prawie puste, więc psiak miałby spokój. Nie wiem jak będzie w sezonie, ale przypuszczam, że znalezienie ustronnego miejsca nie będzie stanowiło problemu:)

      • Odpowiedz
        Monika Gielniowska
        18 maja 2017 at 10:57

        Bardzo dziękuję za info, pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz
      Magdalena
      18 maja 2017 at 14:09

      wow…jestem troche zazenowana poziomem tej wypowiedzi i szczerze zaskoczona, ze „wiesz wszystko” o krajach, w ktorych nawet nie bylas. Nie bede cie juz obserwowac na insta ani tutaj zagladac.

      • Odpowiedz
        Charlize Mystery
        18 maja 2017 at 18:42

        Nie byłam ale obserwuję to co się dzieje, poza tym z turkami mam do czynienia kiedy jestem u rodziców w Niemczech. Syn przyjaciół moich rodziców zmarł w tureckim hotelu po podaniu mu zatrutego alkoholu, o przykrych sytuacjach w Egipcie również jest non stop głośno. Czy obawa o swoje bezpieczeństwo jest Twoim zdaniem żenująca? Wole wybierać bezpieczniejsze rejony świata i unikam krajów takich jak wspomniana Turcja czy Egipt. Moi rodzice chyba by mnie prześwięcili gdyby się dowiedzieli, że jadę do jednego z tych dwóch krajów. Nie będę Cię zmuszała do obserwowania moich profili, w swojej wypowiedzi nie narzucałam nikomu co ma robić, myśleć- wyraziłam wyłącznie własną opinię, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać.

        • Odpowiedz
          Ewik
          26 maja 2017 at 14:01

          Turcy w Niemczech, a Turcy w swoim kraju, to dwa inne światy. Idąc tym tokiem myślenia; Jeśli Murzyni we Włoszech mnie zaczepiali i są nachalni, to mam nie jeździć do Afryki czy narzekać, że wszyscy murzyni są źli? Dlaczego w Turcji obawiasz się o bezpieczeństwo? Przecież tam normalnie wychodzi się poza hotel, odbywają się wycieczki etc. To nie Egipt, że poza hotel prócz 2 sklepików jest tylko pustynia 😉

  • Odpowiedz
    Małgorzata
    17 maja 2017 at 11:19

    Super, za 750 zł to na ile wypożyczyliście samochód? Ja jeżdżę na Kretę od kilku lat, wynajmuję w zaprzyjaźnionej wypożyczalni samochód (Suzuki Jimny) i na minimum 10 dni i koszt za dzień (po grubej znajomości) to 42 euro (po kursie 4,2zł/1 euro to 176zł 🙂

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 maja 2017 at 23:11

      Wynajęcie Citroena C1 w firmie Budget/Avis na 7 dni to koszt 769 zł z pełnym ubezpieczeniem. Normalnie było to 450 zł bez pełnego ubezpieczenia. Być może ceny były niższe w związku z tym, że był to początek maja, a nie sezon.

  • Odpowiedz
    ladyagat
    17 maja 2017 at 11:36

    Piekne miejsce i piekne zdjecia 🙂 pysznie wszystko wyglada:)

  • Odpowiedz
    Pati
    17 maja 2017 at 22:52

    Byłam na Krecie i nie zdecydowałam bym sie na wyjazd po przeczytaniu tego postu ze względu na bardzo wysokie ceny wszystkiego. Ja za hotel i przelot płaciłam 3500 zł, wypożyczenie samochodu 290 euro za 10 dni.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 maja 2017 at 23:14

      Ja za 7 dni dla 2 osób z przelotem, wypożyczeniem samochodu i śniadaniami w hotelu zapłaciłam 3900 zł (daje to niecałe 2000 zł za osobę). Nie uważam, żeby była to duża kwota za tygodniowe wakacje w miejscu z pięknymi plażami i perfekcyjną pogodą.

      • Odpowiedz
        Pati
        18 maja 2017 at 14:47

        Oczywiście, że bardzo drogo i to nie w sezonie. Nie doliczając obiadów i napojów. 3500 to była moja kwota za 2 tygodnie i to ze śniadaniami i obiadokolacjami.

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          18 maja 2017 at 19:23

          We wszystkich biurach podróży 2 tygodnie wakacji dla 2 osób w sezonie to koszt około 8000-12000 w zależności od hotelu, standardu, wyżywienia, więc gratuluję, że udało Ci się wypocząć tak tanio 🙂

          • Mika84
            21 maja 2017 at 15:35

            Fakt za zeszłoroczny wypad w sierpniu (czyli sezon) za 10 dni na Kretcie zapłaciliśmy 10000 za 2 os i w tej cenie było lotnisko w obie strony, all inclusive w hotelu. Natomiast wycieczki fakultatywne były dodatkowo płatne (polecam CHANIĘ, SPINALONGĘ i właśnie BALOS:) Ale mamy z mężem zasadę: jadąc w nowe miejsce wybieramy biuro podróży (wtedy ITAKĘ), bo nie chcę się martwić o szczegóły na miejscu:)
            Co do twego opisu wyżej, mam podobne odczucia co do kultury Greków i atmosfery Krety. Poza tym jako kociarę urzekło mnie, iż Grecy pozwalają gościom restauracji i sami dokarmiają bezdomne koty:):) Tylko uozo i rakija mi kompletnie nie podeszły, ale gdy sam właściciel podchodzi po posiłku i chce z nami celebrować, nie wypadało odmówić:):):)
            A powiedz Karo, czy zauważyłaś multum podróbek (niektóre sklepy w 90%:) wszelakiej maści „Korsów” itp?????
            Ja byłam w szoku, że sprzedają to w biały dzień i się z tym nie kryją;p

  • Odpowiedz
    Rev
    18 maja 2017 at 09:08

    To co dostaliście do picia gratis to raki nie ouzo.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      18 maja 2017 at 10:31

      Oooo dziękuję za podpowiedź, już poprawiam:) Byłam pewna, że to ouzo.

  • Odpowiedz
    BETY
    19 maja 2017 at 21:20

    Piękne wakacje! Ja jeszcze nie wiem gdzie spędzę kolejny urlop, ale na pewno nie w Turcji lub Egipcie. Zgadzam się z Tobą Karolino i opieram swoją opinię na własnych doświadczeniach, a nie uprzedzeniach … Jednak muszę zupełnie obiektywnie powiedzieć, że w krajach, w ktòrych kobiety chodzą w burkach, Europejki mogą być postrzegane jako obiekty seksualne … Niestety ze smutkiem przyglądałam się kiedyś, jak obok siebie leżały na plaży Niemki -topless i rodziny muzułmańskie, gdzie kobiety nawet do morza wchodziły ubrane od stòp do głòw, żal mi było i jednych i drugich. Szkoda, bo zaròwno Egipt jak i Turcja to piękne kraje.

  • Odpowiedz
    Anna
    23 maja 2017 at 12:56

    Perfekcyjny przewodnik! 🙂 Mogłabyś spokojnie takie pisać zawodowo! : Wszystko objaśnione w sposób jasny i czytelny. A ja już planuję, że jednym z kolejnych kierunków urlopowych na pewno będzie Kreta! 🙂

  • Odpowiedz
    A
    25 maja 2017 at 08:21

    Napisane w miarę jednak propozycja – jeśli ktoś pisze poradnik to raczej proponuje wybrac się na Kretę pare razy w różne jej części… samochód można wypożyczyć z opcją dostawy pod hotel w o wiele noższej cenie… i to drogi te kręte i daleko od ludzi prowadzą w przepiękne miejsca… ale na to potrzeba około 4 tygodni tam żeby o tym pisać. Południe Krety jest przepiękne po 7 wizytach na Krecie zdanie o wielu rzeczach się zmieni.
    Ja polecam Itakę, ale hotele w większości nawet te malutkie są super… jednak opcja apartamentu przy samej plaży jest tańsza i świetna

  • Odpowiedz
    Anonimek
    26 maja 2017 at 13:52

    Zdjęcia prześliczne. Sama byłam na recie 2 razy i bardzo mi się podobało, ale Turcja jednak wygrywa 🙂 Można wiedzieć dlaczego napisałaś, że nigdy do Turcji się nie wybierzesz? Egipt oczywiście pomijam.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      29 maja 2017 at 07:26

      Ponieważ nie czułabym się tam bezpiecznie, podobnie jak w Egipcie. Tak jak pisałam wyżej moi rodzice by mnie chyba udusili jakbym im powiedziała, że jadę do Turcji na wakacje.

  • Odpowiedz
    She
    7 sierpnia 2017 at 18:35

    Piękna plaża jest jeszcze w Platanias <3 polecam

  • Odpowiedz
    Aga
    8 października 2017 at 17:41

    Jest jeden błąd w Pani przewodniku. Raki to alkohol z winogron podobny do włoskiej grappy, ale znacznie łagodniejszy. Grecka anyżówka to ouzo. Bardzo intensywna nawet po rozcieńczeniu wodą, ten smak nie każdemu podejdzie, nawet z ciekawości. Generalnie w Grecji częstowanie alkoholem lub czymś na deser, to tradycja, w szczególności w tradycyjnych tawernach. Polecam pojechać na wyspy, które nie są dostępne w biurach podróży. Tam można poznać prawdziwa Grecję, jest znacznie taniej i dziewiczo. Warto wspomnieć, ze po greckich wyspach można poruszać się skuterem, to świetny transport, można dojechać w miejsca mniej dostępne. Lecz w Grecji nie można jeździć bez uprawnień, nasze prawo jazdy kategorii B nic nam nie da, kary są bardzo wysokie. Na mikro wyspach nikt na to uwagi nie zwraca. KTEL który działa nawet na najmniejszych wyspach, tez jest dobrym wyborem. Zawsze rozważam autobus, potrafi zawieźć w najdziwniejsze i spektakularne miejsca. Ogólnie rzeczowy przewodnik.