Event

RITUALS- SLOW DOWN SESSIONS

DSC_2601

Za każdym razem kiedy na moją skrzynkę mailową dociera wiadomość, że jakaś międzynarodowa marka chce bym odwiedziła ich siedzibę i poznała bliżej filozofię owej marki, na mojej buzi mimowolnie pojawia się uśmiech. Bardzo lubię takie zagraniczne wyjazdy, dlatego kiedy odezwała się do mnie Sephora Polska i marka Rituals z propozycją wyjazdu do Amsterdamu nie wahałam się ani chwili. Nie miałam wcześniej okazji odwiedzić najbardziej znanego holenderskiego miasta, więc radość była podwójna!

W Amsterdamie miałam pojawić się w poniedziałek, ale jak zawsze przy tego typu okazjach poprosiłam o zabukowanie biletu dwa dni wcześniej. Stwierdziłam, że jak na pierwszy raz, weekend będzie wystarczający, by poznać miasto i zobaczyć jego najciekawsze atrakcje, a tych przecież w Amsterdamie nie brakuje. Poza tym później razem z teamem Rituals miałam spędzić jeszcze cudowne 3 dni w tym mieście. To właśnie o tym co działo się w trakcie tych trzech dni, chciałabym Wam co nie co opowiedzieć.

Rituals-9
Od czego by tu zacząć? W poniedziałek około godziny 12 udałam się Uberem do hotelu, w którym miałam spędzić najbliższe dwie noce. Po dotarciu na miejsce, moim oczom ukazał się piękny, starodawny budynek z cegły. Na pierwszy rzut oka przypominał on kościół albo klasztor. Na stronie hotelu znalazłam potwierdzenie swoich domysłów. Ponad 150 lat temu był to kościół, który następnie został przekształcony w szpital dla kobiet, a później w sierociniec dla dzieci. Od tego momentu zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na ten budynek, a na moim ręku pojawiła się nawet gęsia skórka. Na całe szczęście w środku było bardzo przytulnie. Jak się okazało marka Rituals zaprosiła na ten wyjazd 32 blogerki i vlogerki z całej Europy. Z Polski poza mną pojechała również Agata z bloga Agatamanosa oraz Aga prowadząca kanał Dressed in Mint.

Rituals-6

Po rozpakowaniu walizek miałam jeszcze sporo czasu na wyprasowanie zestawu, który przygotowałam na popołudniową wizytę w głównej siedzibie Rituals oraz poprawienie makijażu i fryzury. Udało mi się nawet odpisać na kilka maili i przygotować dla Was posta.

DSC_2481

DSC_2478

Rituals-106

W hotelu wszystko było przygotowane pod „Slow Down Sessions”. Ekipa pomyślała o najmniejszych detalach.

Po godzinie 16.00 zebrałyśmy się wszystkie w holu głównym, a następnie udałyśmy się do busów, które miały nas zawieźć na miejsce. Spodziewałam się, że pojedziemy gdzieś na obrzeża miasta, w oddali będzie widać wielkie hale fabryczne, obok będą biegły tory kolejowe i poza tym nie będzie tam nic ciekawego. Kierowca jechał jednak do centrum miasta, więc z zainteresowaniem obserwowałam drogę i byłam ciekawa gdzie ostatecznie nas dowiezie. Kiedy zatrzymaliśmy się w typowej, wąskiej uliczce, która biegła wzdłuż jednego z licznych kanałów i wysiedliśmy przed przepiękną kamienicą z czerwonej cegły, w głowie przeszło mi jedno pytanie ‘to już tutaj?”. Ten budynek przypominał typowe amsterdamskie kamieniczki z dużymi oknami. Nigdy nie pomyślałabym, że w takim miejscu może mieścić się biuro jednej z najprężniej rozwijających się europejskich marek kosmetycznych. Okolica wyglądała jak nowojorskie Soho, z tą różnicą, że tutaj dodatkowo była jeszcze woda i przycumowane do brzegu łódki.

DSC_2241

DSC_2324

Lisa Froidmont-  Trade Marketing Specialist

DSC_2263

Rituals-31

W środku czekała już na nas ogromna sala, która na co dzień służy jako stołówka dla pracowników.

DSC_2254

W jednym rogu barman przygotowywał drinki.

 

Tuż obok stał stół na którym znajdowało się całe mnóstwo naprasowanek, którymi mogłyśmy spersonalizować sobie bluzy. Nie każdy z Was pewnie wie, że w Holandii, Rituals to nie tylko kosmetyki, ale również piżamy, czy stroje do ćwiczeń.

W jeszcze innej części sali był kącik, w którym mogłyśmy zobaczyć kosmetyki do makijażu i porozmawiać z wizażystkami marki. To jednak nie koniec atrakcji.

DSC_2264

Rituals-35

W jednym z zakamarków sali przygotowano mini studio fotograficzne ze scenografią przypominającą tropikalną łazienkę. Mogłyśmy sobie tam zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Z sali można było wyjść również na ogród, przepiękny ogród z równo przystrzyżoną trawą i krzakami. Sądzę, że gdybym mieszkała w domu, a nie w bloku, pewnie marzyłabym by mój ogród wyglądał właśnie tak perfekcyjnie jak ten. Na event w siedzibie marki założyłam moje wyprzedażowe łupy- culotty w palmy , sweterkowy top z Massimo Dutti, kanotier z Hathat i buty z Zary.

Rituals-73

Tam również czekała na nas jedna z atrakcji. Mogłyśmy wyżyć się artystycznie i stworzyć własne graffiti. Pierwszy raz w życiu mazałam po czymś sprayem (nie licząc zabawy w paintcie). Ekipa Rituals przeczuwała, że może to być nasz pierwszy raz, dlatego przygotowali ubrania ochronne żebyśmy nie wymazały się przypadkiem:)

DSC_2469

Zgadniecie, który mój?

DSC_2320

Rituals-40

Po krótkim zwiedzaniu poszczególnych sekcji przyszedł czas na spotkanie z założycielem marki Raymondem Cloostermanem. Zostaliśmy podzieleni na 3 grupy i po kolei mogliśmy zwiedzać zakamarki firmy słuchając przy tym ciekawych opowieści szefa Rituals. Jak się okazało wykupił on kilka sąsiadujących ze sobą kamienic, zrobił w nich remont łącząc je w jeden budynek i tak właśnie powstało biuro. Przyznam szczerze, że nie miałam okazji nigdy widzieć lepiej urządzonej siedziby firmy.

DSC_2334

DSC_2341

Pracownicy Rituals mają tam absolutnie komfortowe warunki do pracy. Kilka sal konferencyjnych, mini pokoje do rozmów telefonicznych (na głównej sali nie można rozmawiać przez telefon, by nie przeszkadzać innym pracownikom). Żaden z pracowników nie ma z góry narzuconego miejsca do pracy- może siadać przy którym komputerze chce i pracować tam gdzie jest mu w danym momencie najwygodniej. Główna z sal przypominała mi trochę sklep Apple na 5 Alei w NY- w biurze były same komputery Mac-a z ogromnymi monitorami. Raymond powiedział nam, że wychodzi z założenia, że szczęśliwy pracownik to bardziej efektywny pracownik, dlatego w biurze są wszelkie możliwe udogodnienia.

DSC_2368

Kolejnym etapem naszej wizyty w siedzibie był spacer do oddalonego o jakieś 300 metrów sklepu Rituals. Tam mogłyśmy zobaczyć wszystkie produkty marki i poczuć na własnej skórze ich działanie.

DSC_2388

Po powrocie do głównego budynku w sali czekał już na nas obiad, a potem przepyszny tort ozdobiony kultowymi kosmetykami Rituals. Aż żal było go kroić! Po tak miło spędzonym popołudniu, wróciłyśmy do hotelu. W pokoju czekał na mnie złożony równo w kosteczkę dres i tshirt, a to dlatego że kolejnego dnia już o godzinie 7.30 zaczynały się zajęcia jogi. Padłam więc szybko spać, ponieważ plan na kolejny dzień był wypełniony po brzegi.

Rituals-82

Rituals-93

Rituals-88

DSC_2465

Zajęcia z jogi odbywały się w dawnej kaplicy. Na suficie widniały piękne malowidła, które pozostały po czasach gdy budynek służył jako kościół. Po wejściu do środka czekały na nas maty do ćwiczeń. Godzinne zajęcia dały mi nieźle w kość i uświadomiły, że jak nie zacznę się więcej ruszać to z moją kondycją nie będzie lepiej.

Rituals-98

Rituals-99

Potem miałam chwilę na prysznic i szybkie śniadanie, a o 10 musiałam się już stawić na pierwszych tego dnia warsztatach.

DSC_2532

DSC_2504

DSC_2540

Razem z dziewczynami wybrałyśmy warsztaty opowiadające o zapachu. Co ciekawe jedną z prowadzących była pani, której rodzice pochodzą z Polski. Niestety w Holandii mieszka od dzieciństwa, więc po polsku znała tylko kilka słów. Na warsztatach miałam okazję poznać nuty zapachowe głównych linii kosmetyków Rituals i przekonać się jak pięknie pachną.

Rituals-141
Po warsztatach udałyśmy się przegryźć co nie co w pobliskiej restauracji, by zaraz potem wrócić na kolejne warsztaty.

Rituals-154

Rituals-123

Drugi z warsztatów prowadził Chris, który na co dzień pracuje w Google. Opowiadał nam o funkcjonowaniu YouTube’a i o tym co jest najważniejsze w prowadzeniu swojego kanału.

W tym dniu postawiłam na stylizację w stylu boho- czarną ażurową sukienkę z H&M, botki American Eagle, pasek z frędzlami z Mango i torebkę z Zary. Dokładniej możecie obejrzeć ją w tym wpisie.

DSC_2626

Kiedy warsztaty dobiegły końca, znów miałam chwilę by się wyszykować na wieczór. Tym razem czekała nas kolacja w restauracji ‘The Avocado Show’, która słynie z tego, że wszystkie serwowane w niej dania zawierają…. awokado! Wiem, wiem to nie była skomplikowana zagadka. W momencie kiedy dojechałyśmy do celu okazało się, że musimy odnaleźć swoje miejsce przy stolikach na podstawie rysunków z naszymi podobiznami. Jak widzicie odnalezienie mojego rysunku nie stanowiło większego problemu! Autorka ma naprawdę dobrą rękę. Mam nadzieję, że też tak uważacie!

Kolacja zleciała mi tak szybko, że nie zdążyłam się obejrzeć, a już wracałyśmy do hotelu. Razem z dziewczynami doszłyśmy do wniosku, że szkoda kończyć tak dobrze rozpoczęty wieczór i udałyśmy się do hotelowego baru na pogaduchy przy lampce wina. Wracając do pokoju trochę posmutniałam, kończył się bowiem drugi dzień i kolejnego miałyśmy wracać do domu. Żałowałam, że cały wyjazd nie mógł potrwać kilka dni dłużej.

Nie oznaczało to na szczęście końca atrakcji zaplanowanych przez Rituals. Nasze ‘Slow Down Session’ przewidywało jeszcze dwa warsztaty kolejnego dnia. Po śniadaniu wybrałyśmy się na nie. Pierwszy z nich dotyczył medytacji. Przyznam Wam się, że pierwszy raz miałam okazję dowiedzieć się coś więcej o medytacji i sama na własnej skórze przekonać się czym tak naprawdę jest medytacja.

DSC_2678

DSC_2714

Drugi z warsztatów prowadził Jonathan Karpathios, szef jednej z najpopularniejszych amsterdamskich restauracji. Jonathan kieruje się w życiu mottem ‘ rób to co kochasz, a nigdy nie poczujesz, że jesteś w pracy’. Opowiadał nam o tym, że powinniśmy żywić się odpowiedzialnie, ponieważ ‘ jesteśmy tym co jemy’. Powinniśmy dbać o to co pozostawimy kolejnym pokoleniom. Kartę swojej restauracji Jonathan oparł wyłącznie na warzywach i owocach, które sam uprawia oraz jadalnych kwiatach, których mogłyśmy na koniec spróbować. Dodatkowo przygotował nam na drogę pyszny lunch!

Na trzeci dzień „Slow Down Sessions” wybrałam kwiatową sukienkę z H&M. Kurtka jest z Pull&Bear a torebka to Ralph Lauren.

Rituals-218
W ten sposób dotarłyśmy do końca naszego ‘Slow Down Session’. Dziewczyny zaraz po warsztatach udały się na lotnisko, by wrócić do Polski, a ja pojechałam na dworzec główny i po dwóch godzinach jazdy pociągiem do Dusseldorfu, mogłam wyściskać moich rodziców i spędzić z nimi kilka dni. Ten wyjazd był mi bardzo potrzebny, udało mi się naładować baterie, poznać filozofię marki Rituals, zakochać się w ich produktach, których od czasu powrotu do Polski używam codziennie i zobaczyć przepiękne miasto, które bardzo mi się spodobało, ale o tym dlaczego Amsterdam jest super, napiszę Wam już w oddzielnym poście ze zwiedzania. Postaram się go szybko dodać!

Jeśli chodzi o asortyment Rituals w Polsce, nie wszystko ze zdjęć jest u nas dostępne, więc jeśli szukacie czegoś konkretnego, zerknijcie tutaj i sprawdźcie czy możecie to dostać w naszym kraju.

Mogą Ci się spodobać także

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

19 komentarzy

  • Odpowiedz
    Ewelina
    4 sierpnia 2017 at 20:02

    Karolina, niesamowity klimat tego wpisu i świetny plan eventu 🙂 Muszę się rozejrzeć za jadalnymi kwiatami!

  • Odpowiedz
    Gocha
    5 sierpnia 2017 at 00:09

    Karolino, prezentujesz się świetnie! Czy to za sprawą RITUALS?

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      7 sierpnia 2017 at 13:06

      Po części na pewno. Poza tym udało mi się wreszcie troszkę odpocząć, więc to może dlatego :)!

  • Odpowiedz
    Aneta P.
    5 sierpnia 2017 at 09:51

    Dobrze tak wyjechać i naładować się pozytywnie 😉

  • Odpowiedz
    Ewa Macherowska
    5 sierpnia 2017 at 14:20

    Genialny wpis i jak zawsze piękne zdjęcia 🙂

  • Odpowiedz
    Anita
    5 sierpnia 2017 at 18:55

    Jaki aktualnie posiadasz model iPhone, którym robisz zdjęcia? Polecasz go czy odradzasz? 🙂

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      7 sierpnia 2017 at 13:08

      Mam Iphone’a 7 Plus i jestem z niego bardzo zadowolona, szczególnie jeśli chodzi o aparat fotograficzny. Na bloga jednak nie dodaje zdjęć z telefonu. Wszystkie zdjęcia są robione lustrzanką. Tutaj możesz przeczytać więcej na temat sprzętu, którym robię zdjęcia- http://charlizemystery.com/2017/01/moje-fotograficzne-zaplecze/

      • Odpowiedz
        Anita
        7 sierpnia 2017 at 14:52

        Z baterii i z tego że teraz słuchawki działają przez przejsciowke też jesteś zadowolona? Planuje zakup tego telefonu ale właśnie te 2 kwestię mnie przerażają i wolę zapytać uzytkowniczki 🙂

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          7 sierpnia 2017 at 17:06

          Jeśli chodzi o słuchawki to zazwyczaj korzystam z takich na bluetooth, sporadycznie sięgam po przejściówkę. Co do baterii nie widzę różnicy względem starych modeli. Muszę go ładować codziennie, czasem nawet w ciągu dnia jeśli bardzo dużo korzystam, dlatego mam zawsze ze sobą powerbank. Jedyny minus jest taki, że bateria dłużej się ładuje. Pełne ładowanie od zera trwa ponad 3 godziny:(

          • Anita
            8 sierpnia 2017 at 06:23

            Nawet ladujac przez powerbanka tak długo trzeba ladowac? 🙁 Czy mogłabyś podesłać link do powerbanka, którego używasz i polecasz? Ja nigdy nie korzystałam z takiego sprzętu. A też dużo korzystam z telefonu 🙂

          • Patrycja
            11 sierpnia 2017 at 18:55

            podpinam się pod pytanie o powerbanka ;>

  • Odpowiedz
    Ilona
    6 sierpnia 2017 at 12:32

    Karolino! Pierwszy outfit jest powalający!! Czy collutes również są z Massimo Duti? Jak dawno je kupiłaś?

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      7 sierpnia 2017 at 13:09

      Dziękuję, spodnie również są z Massimo, kupiłam je na wyprzedaży tuż przed wyjazdem do Amsterdamu:)

      • Odpowiedz
        Ilona
        7 sierpnia 2017 at 14:30

        Bardzo dziekuję za odpowiedź 🙂 Jestem w nich zakochana! leżą na Tobie idealnie. Świetnie się w nich prezentujesz. Czy zostały zakupione online czy stacjonarnie? Jeśli w sklepie to w którym dokładnie salonie w Warszawie?

        • Odpowiedz
          Charlize Mystery
          7 sierpnia 2017 at 17:08

          Kupiłam je na Placu Unii Lubelskiej.

  • Odpowiedz
    Carmelatte
    6 sierpnia 2017 at 15:03

    Uwielbiam kosmetyki tej marki! Pachną wręcz przecudownie!

  • Odpowiedz
    Natalia
    9 sierpnia 2017 at 09:00

    Ale miałaś super 🙂 Bardzo dobrze, że Cię docenili i zaprosili na takie warsztaty 😀

  • Odpowiedz
    Magda
    9 sierpnia 2017 at 19:59

    Super wyjazd i piekne zdjecia!

  • Odpowiedz
    Anna
    14 sierpnia 2017 at 16:21

    Rok temu miałam to szczęście, że spędziłam tydzień zwiedzając Holandię. Kraj mnie totalnie zachwycił! Zwiedziliśmy z mężem mnóstwo małych wsi, miasteczek i dużych miast, jeździliśmy rowerami, zwiedzaliśmy muzea (VanGogh Museum w Amsterdamie robi wrażenie!), a przede wszystkim oddychaliśmy pełną piersią. I właśnie wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z marką Rituals – i przepadłam! 🙂 Moja miłość do niej zaczęła się od Happy Buddha. Zrobiłam konkretne zapasy, które potem uzupełniałam na lotniskach. 🙂 A teraz jestem super szczęśliwa, że nareszcie mogę dostać moje ukochane kosmetyki w Sephorze.

    Swoją drogą w piękny sposób opisałaś swoją wycieczkę do Amsterdamu. Aż mi się ciepło na sercu zrobiło i moje wspomnienia wróciły. Cieszę się, że miałaś okazję zwiedzić miasto, spędzić czas w przyjemny sposób. I że możesz współpracować z tak zacnymi markami. 🙂 Na wszystko ciężko zapracowałaś!