Design

18 BŁĘDÓW BUDOWLANYCH, KTÓRYCH NIE UDAŁO NAM SIĘ UNIKNĄĆ

Mówi się, że “pierwsze mieszkanie jest dla wroga, drugie dla przyjaciela, a dopiero trzecie dla siebie”. W tym powiedzeniu jest bardzo dużo prawdy. Wykańczając mieszkanie mieliśmy wszystko dokładnie rozpisane i zaplanowane, staraliśmy się pamiętać o każdym, nawet najdrobniejszym szczególe, ale błędy niestety są nieuniknione, szczególnie kiedy jest się młodym i jest to pierwsze mieszkanie, które urządza się od podstaw. W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam pokazać co poszło nie tak i gdzie musieliśmy pójść na kompromis, coś naprawiać, coś przerabiać – generalnie jest to lista naszych 18-stu mniejszych lub większych remontowych porażek.

Mam nadzieję, że jeśli jesteście po remoncie i też nie unikneliście wtop, to uśmiechniecie się i powiecie sobie w duszy ‘Ooo nie tylko u mnie nie poszło wszystko w 100% po mojej myśli”. A jeśli jesteście przed remontem to będziecie mieli ciekawą przestrogę 🙂

1. Piekarnik i okap w złym kolorze

Jednym z pierwszych kompromisów, na który musieliśmy iść dotyczył wyboru piekarnika i okapu. Jak pamiętacie z wpisu o kuchni, od początku marzyłam o retro sprzęcie, który będzie idealnie do niej pasował. Sęk w tym, że kuchnia jest śnieżnobiała, a mój pech polegał na tym, że Smeg wycofał ze sprzedaży sprzęty w białym kolorze. Poszukiwanie ładnego retro sprzętu innej marki niestety nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, więc musiałam zdecydować czy okap i piekarnik mają być czarne czy kremowe. Ostatecznie padło na krem. Nie wyobrażałam sobie codziennego ścierania kurzu z ciemnego okapu.

2. Okap w złym miejscu

To jednak nie koniec przejść z okapem. Na etapie projektowania razem z Magdą, która pomagała zapanować nad naszymi pomysłami, ustaliliśmy gdzie ma znajdować się okap, by jego środek znalazł się dokładnie nad płytą indukcyjną. Kiedy przyszło do montowania wyspy kuchennej okazało się, że okap jest przesunięty o 15 cm i wystaje poza jej obręb. Problem polegał na tym, że Smeg ma identycznie wyglądające okapy wyspowe i przyścienne, ale niestety różnią się one głębokością. Zostały uwzględnione wymiary ze strony producenta , które dotyczyły okapu przyścienny, stąd potrzebna była drobna demolka podwieszanego sufitu i przesunięcie wyciągu we właściwe miejsce. Na szczęście poszło szybko!

3. Lodówka nie do zabudowy

Kolejnym sprzętem agd z którym mieliśmy problem ( zdradzę Wam, że nie z ostatnim w tym wpisie) była lodówka. Za dobór wszystkich urządzeń do domu był odpowiedzialny Adi. Szybko udało mu się wybrać sprzęty, które zużywają najmniej wody, prądu i są najbardziej oszczędne, a przy tym mamy nadzieję posłużą nam trochę dłużej. Pierwotnie planowaliśmy zakup lodówki Samsung. Adi szukając odpowiedniego sprzętu, wybrał na stronie internetowej dział: lodówki do zabudowy i wyszło, że jeden z modeli tego producenta będzie dla nas odpowiedni. Po tym jak kupiliśmy ją w popularnej sieci elektromarketów, lodówka “pachnąca nowością”, zapakowana, przyjechała do nas do mieszkania. Pan Grzegorz, który wykańczał nam mieszkanie stwierdził, że z zewnątrz wygląda coś za ładnie jak na lodówkę do zabudowy. Zaczęliśmy się wtedy zastanawiać czy aby wszystko jest ok. Kiedy po 6 dniach, na montaż kuchni przyjechał  nasz stolarz, powiedział, że ta lodówka nie będzie pasować i że jest za duża. Jak się okazało, lodówka znajdująca się w kategorii do zabudowy, była jedynie do obudowy (bez frontów) co w naszym przypadku nie wchodziło w grę. Na nasze szczęście w nieszczęściu, był to 7 dzień od zakupu… a przy kupnie na fakturę był to ostatni dzień na zwrot towaru.
Adrian zadzwonił na infolinię i zapytał czy towar można oddać w każdym ze sklepów tej sieci, pani w słuchawce potwierdziła, więc pojechaliśmy do najbliższego supermarketu. Uwierzcie, że zamawianie bagażówki na 2 dni przed Wigilią graniczy z cudem. Kiedy już udało nam się dotarzeć do sklepu, opryskliwy kierownik najpierw nie chciał przyjąć od nas lodówki, twierdząc, że ją wcześniej rozpakowaliśmy, co oczywiście prawdą nie było, a na koniec oświadczył, że skoro zakup był na fakturę to zwrot musi być dokonany tam gdzie ją kupiliśmy. Tak więc telefon po kolejną bagażówkę, strata drugich już tego dnia 60 zł na transport i dodatkowo 4 godziny w plecy. Na szczęście w drugim sklepie nie było już problemu i po chwili rozmowy udało się zwrócić lodówkę. Pamiętajcie więc, że wśród lodówek do zabudowy, niektóre sieci dorzucają również lodówki do obudowy, a to nie to samo.

4. Górne szafki w kuchni za wysoko

Nie uciekamy jeszcze z kuchni. Kolejny problem zauważyliśmy już po zamontowaniu szafek. Przez to, że podnieśliśmy wszystkie blaty do góry o 10cm automatycznie górne szafki między lodówką, a słupkiem gdzie zamontowany jest piekarnik również poszły do góry. W przeciwnym wypadku wychodziłyby na wysokości dwóch trzecich piekarnika i dziwnie by to wyglądało. Jak się okazało, mimo mojego wzrostu, przy najwyższych półkach muszę korzystać z krzesełka lub pomocy Adiego, ponieważ nie sięgam wszystkiego co się tam znajduje.

5. Za płytka wyspa na początku

Ostatni kuchenny problem dotyczył wyspy. Stolarz dostał od nas rysunek na którym wyspa składała się z 60-cio cm szafek od strony kuchni i 30 cm szafek od strony salonu. Przy montażu widzimy 50-cio cm szafki i przerwę pomiędzy tymi szafkami, które miały mieć fronty na kuchnię, a tymi z frontami na salon. Pan Mariusz tłumaczył się, że nie zerknął dokładnie na projekt i że wszystkie szafki w kuchni robi się na głębokość 50 cm, ale na szczęście wymienił je bez problemu na głębsze, takie jakie miały być na projekcie.

6. Brak płytek do łazienki

Z kuchni przenosimy się do łazienki. Tutaj było jeszcze więcej problemów, dlatego najbliższych 7 punktów będzie dotyczyło właśnie tego pomieszczenia. Pierwszy kłopot napotkaliśmy już na samym początku. Zamówiliśmy płytki podłogowe, które w związku z tym, że nie było ich w Polsce, miały do nas trafić za prawie miesiąc. Spokojnie czekaliśmy na transport. Po 3 tygodniach Adi zadzwonił zapytać czy wszystko z zamówieniem ok i kiedy produkt do nas dotrze. Pani w słuchawce poinformowała go, że nasze płytki nie zostały spakowane na tira z towarem i dotrą do nas w drugiej połowie stycznia (a mieliśmy początek grudnia i nasz wykonawca działał właśnie w łazience). Nie uwierzyliśmy w wersję tej pani, dlatego napisaliśmy maila do producenta w Hiszpanii z pytaniem o dostępność tego modelu. Jak się okazało, w tamtym momencie w Hiszpanii była już przerwa świąteczna i ten model płytek nie był na tę chwilę już produkowany, stąd brak dostawy. Możecie sobie tylko wyobrazić moją złość. Adi przy okazji (między innymi) tej sytuacji, zapamiętał dokładnie najczęściej powtarzające się zdanie podczas naszego wykańczania mieszkania – ‘Nie wiem jak, ale załatw to”. No i załatwił, połowicznie, ale załatwił. Ten sam wzór płytek, ale w jednym miejscu różniący się delikatnie kolorystyką. Na początku nie chciałam nawet o tym słyszeć, ale perspektywa wstrzymywania remontu łazienki o blisko 2 miesiące, skutecznie przekonała mnie do wyboru alternatywnych płytek. Ostatecznie jestem zadowolona, więc katastrofy nie było 🙂

7. Grzejnik do łazienki – prośba o wcześniejsze dostarczenie

Biały kaloryfer zamontowany przez dewelopera nie pasował nam do wystroju, dlatego postanowiliśmy wymienić go na złoty, w tym samym odcieniu co baterie i uchwyty na ręczniki. W związku z tym, że na wszystko musieliśmy czekać znowu blisko miesiąc, bo szło do nas z londyńskiego magazynu to poprosiliśmy, by chociaż kaloryfer udało się ściągnąć wcześniej, tak by móc przerobić instalację wodną w ścianie i dopasować szerokość przyłączy wody do rozstawu zaworów przy grzejniku. Udało się spełnić naszą prośbę i kaloryfer przyszedł cały tydzień przed czasem. Sęk jednak w tym, że bez zaworów, więc jego montaż nie był możliwy. W sklepie usłyszeliśmy – no ale przecież chcieli państwo kaloryfer, nie wspominali nic państwo o zaworach. Tutaj przestroga dla Was (i dla nas na przyszłość) by prosić o wszystkie elementy potrzebne do zamontowania danej rzeczy. Przez brak zaworów. jedna ściana czekała na skończenie dodatkowy tydzień.

8. Skuwanie płytek przez angielskie baterie

Pracowitość naszego wykonawcy przysporzyła mu jednego kłopotu w łazience. Kiedy już ułożył heksagony na ścianie okazało się, że baterie, które dotarły po miesiącu razem z grzejnikiem i zaworami, mają angielskie przyłącza, zupełnie inne niż te zamontowane przez dewelopera. Kilka płytek trzeba było więc skuć i po przerobieniu instalacji położyć na nowo. Tutaj byliśmy stratni jeden dzień.

9. Baterie – dostarczono srebrne elementy

Swoją drogą baterie i złote elementy do łazienki przyszły w 30 paczkach, każdy kurek, zawór itp zapakowane oddzielnie. Kiedy zaczęliśmy rozpakowywać wszystko i składać niczym klocki lego okazało się, że dwa hebelki do baterii prysznicowej, przyszły w srebrnym kolorze… Na szczęście w ciągu tygodnia udało się ściągnąć właściwe, ale możecie się domyślać jaką miałam wtedy minę…

10. Zbita umywalka

Umywalkę zamawialiśmy w innym sklepie, ale również nie obyło się bez przygód. Czas oczekiwania standardowy- 3 tygodnie. Swoją drogą, mam wrażenie, że na 90% rzeczy do mieszkania czekaliśmy magiczne 21 dni. Kiedy już minął czas oczekiwania,  Adi zadzwonił zapytać jak tam się mają sprawy z naszą umywalką i słyszy “panie Adrianie mam dla pana 2 wiadomości dobrą i złą. Zacznę może od tej dobrej – pańska umywalka właśnie dotarła, zła jest jednak taka, że ma wady fabryczne i jak ją do Pana wyślemy to pan ją zareklamuje. Musimy więc czekać na nową”. Oczywiście kolejne 3 tygodnie. Na szczęście zaczęliśmy szukać miejsca, w którym mieli ten model od ręki, trochę droższa, ale dotarła do nas po 3 dniach. Na ten moment był to rekord dostawy!

11. Obudowa wanny – wystający biały pasek

Na naszej wannie znajduje się obudowa ze spieku kwarcowego tworząca coś w rodzaju kołnierza dla wanny. Niestety na etapie osadzania wanny i układania heksagonów na jej boku ułożyliśmy je tradycyjnie, tak by chowały się pod rant wanny. Nasz błąd polega na tym, że teraz z boku widać płytki nad nimi 3cm pasek wanny a na tym leży spiek. Musimy więc coś szybko wykombinować, by zakryć widoczny kawałek wanny.

12. Płytka szafa na pralkę i suszarkę

Ostatnia łazienkowa wtopa dotyczy szafy na pralkę i suszarkę. Miejsce w którym miały znaleźć się sprzęty znajduje się tuż obok drzwi wejściowych do łazienki i deweloper wyliczył je na styk. Kiedy projektowaliśmy szafę opieraliśmy się na rysunkach technicznych obu sprzętów. Jak się później okazało, rysunki nie zawsze są zgodne z rzeczywistością. Przez zaokrąglone drzwiczki od pralki, szafa była o 3 cm za płytka i stolarz musiał na nowo robić boki szafy, by jej drzwi się domykały. Tutaj kolejna przestroga dla Was by nie wierzyć do końca rysunkom technicznym.

13. Przeniesienie domofonu

Zazwyczaj domofon do otwierania drzwi znajduje się bezpośrednio przy nich lub w niedalekiej odległości. W wypadku naszego mieszkania, wywędrował na środek korytarza, w miejsce gdzie planowałam powiesić obraz i zrobić sztukaterię. Jak możecie się domyślać, trzeba było podkuć trochę ścianę i przenieść go w odpowiednie miejsce.

14. Przenoszenie kontaktów przez sztukaterię

Pomysł ze sztukateriami był w 100% trafiony i jestem bardzo zadowolona, że udało się je zrobić. Problem w tym, że część z nich wypadała w miejscu kontaktów lub włączników świateł. Wszystkie te włączniki musieliśmy więc przenieść, tak by nie kolidowały z planami sztukaterii. Mogliśmy pomyśleć o tym wcześniej by deweloper umieścił je już we właściwych miejscach. Dzięki temu nasz wykonawca miałby mniej pracy.

15. Rozmieszczenie kontaktów

To że musieliśmy przenosić część kontaktów to jedno, a to, że pozostałych kontaktów brakuje nam w kilku miejscach to drugie. Mając tę wiedzę, którą mamy teraz, zdecydowalibyśmy się na kilka dodatkowych gniazdek w różnych częściach mieszkania, by nie musieć korzystać z przedłużaczy. Niby drobiazg, ale też uznajemy to za mini porażkę.

16. Zmiana koncepcji, a brak gładzi

Co w wypadku kiedy masz wszystko zaplanowane, rozrysowane, wiesz w którym miejscu będzie stał każdy mebel i nagle na sam koniec wykańczania mieszkania zmienia ci się delikatnie koncepcja? Zostajesz z niewygładzoną ścianą, którą miała zakrywać szafa do zabudowy. Tak właśnie było w naszym przypadku. W sypialni zrezygnowaliśmy w jednym miejscu z szafy i konieczne było szpachlowanie, gładzenie i malowanie ściany. W tym miejscu kolejna przestroga dla Was – wygładźcie wszystkie ściany, nawet te na których planujecie meble do zabudowy.

17. Za wysokie osłony karniszy

W poprzednich wpisach pokazywałam Wam, że nasze karnisze są zabudowane, a dodatkowo na tej zabudowie umieszczona jest listwa przysufitowa. Dla części z Was nie będzie to wada i napiszecie, że wymyślam, ale przy moim perfekcjonizmie razi mnie, że zabudowa karnisza jest jakieś 3 cm dłuższa niż listwa przysufitowa i wystaje spod tej listwy. Gdybym mogła skróciłabym ją na równi z listwą przysufitową.

18. Drzwi

Ostatni z punktów na mojej liście będzie dotyczył drzwi wewnętrznych. Oczywiście jak to ja wybierałam je 100 lat. Szukałam opinii, porównywałam ceny, tak by wybrać jak najlepiej. Nawet z dwa razy przejechałam się po różnych salonach, by zobaczyć jak prezentują się na żywo interesujące mnie modele. Koniec końców wybrałam jeden z modeli Interdoor, którego nie widziałam na żywo, ale ufając Magdzie wiedziałam, że nie zawiodę się na jakości. Z drzwi generalnie jestem zadowolona, jakość rzeczywiście jest wysoka i wierzę, że będę się z nich cieszyć przez wiele lat. Zapytacie więc w czym problem… Otóż kiedy na telefonie zobaczyłam wybrany przeze mnie model na zdjęciach, miał on żłobienia, ranty zakończone ostrym frezem. Właśnie na tej podstawie wybrałam drzwi, by wzór który na nich widnieje pasował do sztukaterii na ścianach obok. Kiedy pan przyjechał zamontować drzwi okazało się, że frezy są półokrągłe. Zdziwiona poprosiłam Adiego żeby “to załatwił”. W słuchawce usłyszał, że na stronie są zdjęcia poglądowe i nie można się nimi sugerować… Okazało się, że w wersji mobilnej nie ma zdjęć zbliżeń frezu, a w wersji strony na komputer już są… Generalnie złość przeszła mi po kilku dniach i w końcu odpuściłam walkę o ostre rogi frezów. Tutaj po raz kolejny przestroga dla Was – obejrzyj na żywo zanim kupisz.

Tak właśnie prezentuje się cała lista naszych mniejszych i większych wtop remontowych. Większości z nich pewnie mogliśmy uniknąć, część była od nas zupełnie niezależna. Na szczęście finalnie większość kłopotów udało się rozwiązać i po lekkich kompromisach jest ok. Dajcie znać czy Wy również mieliście takie przygody kiedy urządzaliście mieszkanie. Opiszcie swoje historie w komentarzu.

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

25 komentarzy

  • Odpowiedz
    Asia - Według Nas
    16 września 2018 at 19:25

    W przyszłym miesiącu odbieram klucze do wymarzonego mieszkania (od dewelopera). Bardzo fajnie przeczytać taki wpis. A kremowe sprzęty wcale nie rzucają się w oczy 🙂

    • Odpowiedz
      anka
      24 września 2018 at 11:48

      wg mnie właśnie bardzo się rzucają.

  • Odpowiedz
    Kasia
    16 września 2018 at 19:34

    O cholera! Przestraszyłaś mnie kontaktami, tez planujemy sztukaterie! Mam nadzieje, ze są w odpowiednim miejscu 😱 my dopiero jesteśmy na etapie tynków w domu, aż się boje co będzie jak zaczniemy się urządzać 😂

  • Odpowiedz
    Kademal
    16 września 2018 at 20:09

    Mam pytanie o lampy nad obrazami, czy pod nie byla robiona specjalnie elektryka czy te lapmy działają jakoś inaczej?

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      16 września 2018 at 20:43

      Do każdej z nich był doprowadzony przewód, wszystkie zostały podłączone pod jeden włącznik światła.

  • Odpowiedz
    Ewa
    16 września 2018 at 23:58

    Cześć, my też mieliśmy kilka wpadek. Między innymi kolor wanny na tle białych plytek wyglada troche jak szary. Teraz już wiem ze wannę też trzeba zobaczyć w sklepie i najlepiej jest miec przy sobie płytkę by móc sprawdzić odcień bieli. Też planujemy zabudować pralkę i suszarkę. Zastanawiam się tylko czy front dzielić na pół (pionowo) czy zdecydować się na jeden dużu front jak u Ciebie? Czy mozesz napisać czy taki dużu front nie przeszkadza podczas użytkowania pralki i suszarki (owiera się przecież w kierunki drzwi do łazienki)? i czy zostawiasz po praniu uchylony front by pralka wyschła w srodku? Będę wdzięczna na opinię 🙂

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 września 2018 at 13:28

      Cześć Ewa, po każdym praniu wycieram szmatką mokrą gumę od pralki i drzwiczki, dodatkowo wyciągam pojemnik na proszek i opłukuję go pod wodą. Duże drzwi w żaden sposób mi nie przeszkadzają, zostawiam je delikatnie uchylone zaraz po praniu. Moja mama sugerowała mi by zrobić front podzielony na 2 części by było wygodniej. Sądzę, że miała racje. Jeśli masz możliwość podziel go na 2 części i jedną zostawiaj po praniu otwartą.

  • Odpowiedz
    Luk
    17 września 2018 at 07:28

    Mam wrażenie że większość problemów to tylko wymyślę powstające przez nadmiar pieniędzy. Płytki idę do salonu, oglądam i zamawiam takie jak mi się podobają najlepiej żeby od razu na magazynie mieli pakuje w samochód i wracam z płytkami, drzwi jak kupowalismy to żeby się otwieramy i zamykaly, ewentualnie dobrze tlumily hałas między pokojami, kto by zwracał uwagę na to czy jakieś ranty są ostre czy polokragle. Wiele ładnych rzeczy do mieszkania jest produkowanych w Polsce i nie trzeba tego ściągać z połowy swiata.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      17 września 2018 at 13:19

      Łukasz, dla mnie te problemy nie były wymysłami. Większość płytek nie jest dostępnych od ręki. Jeśli ktoś ma gust i nie chce mieć tego co 99% osób to niestety musi uzbroić się w cierpliwość i czekać aż coś dotrze z zagranicznych magazynów. Najlepsze płytki pochodzą z Włoch i Hiszpanii. Kraje południowe specjalizują się w wypalaniu ceramiki i niestety w naszym klimacie jaki panuje w Polsce nie jesteśmy w stanie osiągnąć takiej jakości tego produktu jak oni.
      Co do wyglądu i jakości drzwi to niestety też trzeba się dobrze naszukać- każdy architekt powie Ci, że drzwi bardzo wpływają na to jak prezentuje się całe pomieszczenie, dlatego ich właściwy wybór jest niezwykle ważny. Ja postawiłam na dobry Polski produkt. Domyślam się, że większość mężczyzn nie zwróciłoby uwagi na sporą część wyżej wymienionych problemów, dlatego to kobiety zazwyczaj zajmują się architekturą wnętrz, wykańczaniem mieszkań i dbaniem o dodatki w domu.

      • Odpowiedz
        Klaudia Z.
        17 września 2018 at 17:01

        Nie mam nadmiaru pieniędzy, a mam podobne problemy… I też nie wymyślam ich sobie z nudów. Zwyczajnie chciałabym mieć piękne mieszkanie na miarę swoich potrzeb i możliwości. Na mozaikę do łazienki czekałam 3 tygodnie (produkowana właśnie w Hiszpanii, ale jeśli chodzi o jakość to mogłabym się do niej trochę przyczepić…), po ułożeniu stwierdziłam, ze jest brzydko i nierówno i fachowiec musiał ją zerwać i położyć nową, na która znowu się czekało…. Pozostałe płytki też zamówiłam przez internet, bo to co było w sklepie było zwyczajne i nijakie. A jeśli chodzi o drzwi to muszą być piękne i przemyślane! Sorry, ale ta sklejka z marketów mnie nie przekonuje. A i jeszcze w tym wszystkim chodzi o to, żeby się wyrobić w budżecie. Co oczywiście jest nierealne (teraz to wiem, bo wcześniej się łudziłam, że jakoś się uda) ;). Pozdrawiam ciepło 🙂

      • Odpowiedz
        Mii
        18 września 2018 at 23:28

        ale rozmówca ma rację, wymyślanie przez kobiety a realizować ma facet. Sama wiem jak było u mojej siostry, wymyślanie, kompakt do spłukiwania wody w WC musi być kwadratowy, a więc klamka do drzwi też. Zauważyłam że najwięcej zastrzeżeń maja ludzie, którzy pochodzą z rodzin, gdzie nie było wysokiego standardu życia, więc taka osoba musi sobie rekompensować ”straty” poprzez wymyślanie, a nie po prostu urządzenie mieszkania w którym kolor kibla nie musi być adekwatny do drzwi, okna, ręczniak i bóg wie czego jeszcze. Nie stańcie się niewolnikami mieszkania dla pokazania się. Tak, bo to jest dla pokazania się. Mieszkanie to nie muzeum.

  • Odpowiedz
    Bea
    17 września 2018 at 16:38

    U nas może nie było wielu takich wtop, ale mogłabym zacząć pisać epopeje pod tytułem „co zrobić inaczej” 🙂

  • Odpowiedz
    Faustyna
    17 września 2018 at 16:44

    Och potrzebowałam przeczytać coś takiego! Oczywiście to nie złośliwość, ale poczucie, że nie jestem sama 🙈 Jestem właśnie na finishu wykańczania mojego pierwszego mieszkania i to jest naprawdę droga przez mękę… magiczne 21 dni często przedłużają się do miesiąca a nawet dłużej. A zamawianie płytek produkowanych w Hiszpanii w środku lata – proszę o nich zapomnieć przez 5-6 tygodni. Ale najgorszy był grzejnik – zmieniałam ten wstawiony przez dewelopera na nowy, dekoracyjny. Architek od razu o tym wiedział, ale nie do końca był poinformowany jak takie grzejniki się montuje. I tak oto w momencie kiedy wszystkie meble były już zamontowane a ściany pomalowane, trzeba było robić przeróbkę rur w ścianie – nie wspomnę o tym, że czas oczekiwania na taki grzejnik to nawet 8 tygodni, a zima tuż tuż. Odnoszę wrażenie, że remont to jedno wielkie oczekiwanie na zamówione produkty. Czy jest w ogóle coś co można kupić od ręki? Haha
    Takie błędy jak Wam na pewno przytrafiają się 90 % osób przy remoncie i podejrzewam, że nawet robiąc 2, 3 czy 4 remont – wszystkiego nie da się uniknąć. Trzeba z tym żyć i cieszyć się nowym gniazdkiem. Pozdrawiam Was serdecznie 🙂

  • Odpowiedz
    MONIKS
    18 września 2018 at 16:35

    Cześć Karolino, Twoje mieszkanie to jedna wielka inspiracja, w grudniu odbieramy swoje mieszkanie wiec jestem zainteresowana tematyką wnętrzarską. Nie wiem czy to pytanie nie jest zbyt prywatne, ale gdy zobaczyłam tą „obudowę” marmurową okalającą wannę pomyślałam że to coś pięknego i wydaje się bardzo praktyczne. Czy udzielisz mi informacji ile to mniej więcej kosztuje? wiem że w kuchni (blat kuchenny) korzystałaś z firmy z mojego miasta, dlatego też mnie to interesuje:) Pozdrawiam i czekam na wpisy z innymi wnętrzami.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      18 września 2018 at 18:16

      Koszt płyty o wymiarach 320cm na 160cm wynosi około 5000 zł. i z tej płyty udało mi się zrobić kilka rzeczy jak blat na wyspę i pod ścianę w kuchni oraz dodatkowo tę obudowę wanny. Do tego należy doliczyć obróbkę wszystkich elementów. Zdecydowałam się na firmę Szkło-bud z Płocka bo mieli super cennik i bez problemu przyjechali do Warszawy. Mega profesjonalna ekipa, dlatego serdecznie ich polecam!

  • Odpowiedz
    kashienka z OdkrywajacAmeryke.pl
    19 września 2018 at 04:27

    Chyba nigdy nie jest tak, że wszystko idzie jak z płatka i jest idealnie. Szczególnie jesli chodzi o remonty i urządzanie wnętrz 😉 Mimo pewnych problemów i bledów uwazam ze mieszkanie wyszło Wam bosko i wyobrazam sobie ze wyglada jeszcze piekniej niz na zywo <3 Bardzo mi sie podobaja te kremowe sprzety kuchenne retro, myslalam ze efekt z kolorem jest zamierzony 😉

  • Odpowiedz
    Ewa Macherowska
    19 września 2018 at 12:56

    My już za miesiąc odbieramy klucze… i kurcze czeka nas to samo! Przerażające! ;D

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      21 września 2018 at 08:04

      Ewa, trzymam za Was kciuki. Dacie radę!!!

  • Odpowiedz
    projektant
    19 września 2018 at 12:58

    ciekawy artykuł

  • Odpowiedz
    Daria
    20 września 2018 at 08:48

    takich błędów chyba nie da się uniknąć, pamiętam że my mieliśmy ogromny problem z meblami do kuchni, które zamówiłam w brw. Po półtora miesiąca czekania (zgubili naszą kuchnie na magazynie) dostarczona kuchnia nie była kompletna i musieliśmy wszystko domawiać.

  • Odpowiedz
    Ela
    21 września 2018 at 09:05

    Jestem w trakcie prac wykończeniowych. Piszę dla przestrogi, żeby zawsze brać kogoś z polecenia. Zawsze! Nawet kosztem oczekiwania na pracownika. Kupiłam mieszkanie od dewelopera. W ostatniej chwili pracownicy mi odmówili wykończeniówki (miałam ich nagranych od stycznia i w czerwcu pojechali na większe zlecenie), dlatego poszłam do mieszkania piętro niżej i wzięłam tego pracownika do swojego mieszkania. Koszmar i mega stres. Płytki ułożone nie według projektu (dwa kolory:szary i biały), dużo problemów – przez niego demontaż szafek w kuchni bo źle przygotował otwór dla meblarzy pod okap jest zamontowany do wentylacji na mieszkanie. Szczytem wszystkiego było oddanie moczu do wanny, tak, zrobił to. Mimo, że nie mam jeszcze kibelka, to jakoś inni pracownicy załatwiają swoje potrzeby na zewnątrz…
    Pojawia sie na mieszkaniu kiedy nie jest na innych mieszkaniach. NA początku współpraca z nim była okey, dałam mu zaliczkę na łazienkę i zamierzam go zwolnić jak tylko pojawi się na mieszkaniu. Zastanawiam się, czy mu wygarnąć wszystko na zakończenie, czy po prostu zapłacić mu część kasy za łazienkę i go olać, niech spada. Cała ta sytuacja strasznie negatywnie wpływa na mój nastrój, szczególnie z tego powodu, że teraz dopiero przekonuję się jakim chamem potrafi być człowiek.
    Poza tym dodaję, że zamówiłam panele w komforcie z montażem. Panel za ponad 60 zł za m.kw. i specjalnie z montażem, ale źle zamontowali. Ok. 2 tys. wyrzucone w błoto. Było postępowanie reklamacyjne, poszłam do Miejskiego Rzecznika Konsumenta. Będziemy działać, ale mimo to nie mogę czekać jak to się zakończy, bo mam małe mieszkanko i chciałabym już wreszcie tam zamieszkać. Kupię kolejne panele, ale już w sklepie, który tylko zajmuje się podłogami.
    Serdecznie Was pozdrawiam.
    Ela

  • Odpowiedz
    Milu
    21 września 2018 at 15:34

    W tym roku również urządzaliśmy z narzeczonym nasze pierwsze mieszkanie. Nie obyło się bez małych wpadek (sklep zapomniał nas poinformować, że płytki które zamówiliśmy do łazienki nie są już produkowane, źle zrobiona elektryka przez dewelopera, szafa która się nie otwierała przez wystający parapet, i kilka innych), ale jesteśmy zadowoleni z efektu końcowego. Super mieszka się u siebie 🙂

  • Odpowiedz
    Aleksandra
    21 września 2018 at 18:14

    Oj mogłabym wiele opowiedzieć o swoich przygodach. Na szczęście miałam wykonawcę, z którym świetnie się dobralismy. U mnie najwiekszy problem był z drzwiami wewnetrznymi. Dwa miesiace czekania i kiedy już przyjechały okazało się, że sklep źle powierzył ściany, więc trzeba było ponownie zamawiać. Jednakże sklep nie poczuł się do winy i przez miesiąc walczyliśmy z nimi, więc znowu łącznie czekania było 3 miesiące. Płytki, które wybraliśmy skończyły się w magazynie producenta i produkcja miała być wznowiona za 3 miesiące. Musieliśmy wybrać nowe. Kominek został źle postawiony (niestety z naszej winy), więc trzeba było poprawić. Ale najgorsze dla mnie to czekanie na dosłownie wszystko po kilka tygodni.

  • Odpowiedz
    anka
    24 września 2018 at 11:43

    Ja Ci się wcale nie dziwię: ta przedłużona listwa nad karniszem faktycznie jest niepotrzebnie dłuższa, to rzuca się w oczy. Ten pasek wanny… no coż, wydając pewnie niezłe pieniądze powinnas byc zadowolona, mnie by to też raziło. Pierwszy raz słyszę o lodówce do obudowy, pewnie też bym się nabrała. Generalnie nie jestem fanką stylu retro, baterie i grzejnik, płytki – nie moja bajka, ale Tobie ma się podobać, nie innym.

  • Odpowiedz
    anka
    24 września 2018 at 11:46

    Jeszcze jedno: okap i piekarnik nie wyglada dobrze, ale da sie zrobić: weź odpowiednią farbę i przemaluj, fachowiec powinien wiedzieć. Uważam, że to powinno grać ze sobą. Albo biel albo jakiś kolor / róż albo granat- śmieje się, jeśli kolor to wybierz już sama :)/.