Zdrowie i Uroda

FALL ESSENTIALS

Jesień – dla jednych smutna pora roku, czas pożegnania z latem i ciepłymi miesiącami, dla innych ulubiony moment w roku. Barwny, nostalgiczny, spokojny. Mimo że sama kocham ciepło i chciałabym by w Polsce panował klimat jaki spotykamy w Hiszpanii, to przyznam, że pod względem mojej pracy i tworzenia stylizacji to jesień jest dla mnie najbardziej twórczą porą roku. Dzięki chłodniejszym dniom mogę nosić kilka warstw i przez to stylizacje wydają mi się pełniejsze i ciekawsze.

Początek jesieni to dla mnie również czas, w którym staram się jak najlepiej przygotować do zimy, długich i chłodnych wieczorów oraz pogody jaka spotka mnie wtedy za oknem. Zapominam już wtedy o lecie i odliczam dni do świąt. Jeśli jesteście ciekawi moich jesiennych rytuałów to zapraszam Was na dzisiejszy wpis.

 

1. Zmiana garderoby

Zawsze z końcem lata rozpoczynam porządkowanie w szafie. Na bok lądują ubrania, w których już nie chodzę, a co za tym idzie, będą do kupienia na mojej wyprzedaży. Mam już ponad 10 dużych kartonów, których muszę się pozbyć. Teraz potrzebuję tylko chwili wolnego, by to wszystko wystawić do sprzedaży. Do przednich rzędów przekładam ciepłe, grube swetry, a na tył szafy chowam szorty i inne rzeczy, które nie przydadzą mi się zimą. W ten sposób mam lepszy, a przede wszystkim łatwiejszy, dostęp do ubrań, które będą mi towarzyszyć w najbliższych miesiącach.

 

2. Wełniane koce

Swetry to jednak nie wszystko. W szafie wyszukuję również ciepłych kocy, którymi będę się mogła opatulić kiedy usiądę wieczorem wygodnie w fotelu z kubkiem ulubionej herbaty lub z gorącą czekoladą i będę czytać książkę. Mam ich kilka i w chłodne miesiące zawsze są pod ręką. Te nowe z wełny czesankowej są z marki Woolbyann i są przepiękne!

 

3. Kosmetyki nawilżające- Neutrogena „Hydro boost”

Koniec lata i początek jesieni to dla mnie czas kiedy po okresie intensywnego eksploatowania skóry na słońcu, staram się ją jak najmocniej nawilżyć. Dokładnie 6 lat temu na blogu dodałam posta, w którym napisałam takie zdanie:

“Jeśli miałabym wybrać markę kosmetyczną, bez której nie wyobrażam sobie jesieni, byłaby to zdecydowanie Neutrogena. Idealnie chroni skórę przed zimnem i nawilża. Czego chcieć więcej?”

Od tego wpisu minęło już bardzo dużo czasu, a moja opinia pozostaje niezmieniona. Szczególnie, że Neutrogena cały czas pracuje nad jeszcze lepszymi produktami nawilżającymi skórę. Osobiście uwielbiam ich linię Hydro Boost. Poniżej znajdziecie moje top 3 ich produktów z tej linii!

-Żelowy balsam do ciała

Trudno jest mi znaleźć jakąkolwiek wadę tego produktu. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego świetnie nawilża skórę nie pozostawiając przy tym tłustego filmu. Bardzo szybko się wchłania, więc skóa jest momentalnie naprawdę miękka. Żelowa konsystencja ułatwia rozprowadzenie balsamu po ciele. Po jego aplikacji nie muszę stać w łazience i odliczać czasu do jego wchłonięcia, z obawy, że cały produkt zamiast wniknąć do skóry wytrze się o piżamę.

-Nawadniający żel-krem do twarzy do cery suchej i bardzo suchej

Podobnie jak w wypadku balsamu, krem do twarzy również ma żelową konsystencję przez co doskonale się wchłania i nie pozostawia wrażenia tłustej skóry. Jest lekki i nie zatyka porów, a przy tym głęboko nawilża. Wystarczy rozprowadzić niewielką ilość produktu by poczuć różnicę. Co za tym idzie jest bardzo wydajny.

-Nawadniający krem-maska na noc

Moje nawilżające top 3 zamyka maska na noc. W jej składzie również znajdziecie kwas hialuronowy, który odpowiada za magazynowanie wody. Po użyciu tej maski przed snem, rano budzę się z nawilżoną skórą 🙂

 

4. Buty

Moje buty również muszą być gotowe na jesień i zimę. W związku z tym wszystkie ulubione pary staram się odpowiednio zabezpieczyć i przygotować na deszcz i chlapę. Czyszczę, pastuję, psikam spray’em. Najwięcej zachodu jest oczywiście z Emu i butami z zamszu, ale dzięki tej pracy później łatwiej jest je doczyścić i mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych dalej dobrze się prezentują.

 

5. Przetwory

Jesień nieodłącznie kojarzy mi się z robieniem przetworów – dżemy śliwkowe, musy jabłkowe, marynowana dynia. Tak każdego roku wyglądała kuchnia mojej babci. Zapachy jakie wtedy krążyły po domu były niesamowite. Babcia zawsze zostawiała trochę śliwek, by upiec też ciasto z kruszonką, które następnie w niewyjaśnionych okolicznościach znikało w ciągu kilku sekund. Dziadek natomiast, robił swoje jesienne „przetwory” z winogron. W piwnicy znajdował się jego kącik, w którym produkował swoje nalewki i wino, a następnie częstował nim kolegów z sąsiedztwa 😉

Jeśli tylko mam trochę czasu, zawsze staram się zrobić chociaż kilka słoików dżemów. Smak domowych przetworów jest o niebo lepszy od tych kupionych w sklepie. Nie wspomnę już o składzie dżemu i tym, że może stać po otwarciu dużo dłużej.

 

6. Ostatnie pikniki w parku

Plusem pięknej, złotej, polskiej jesieni jest możliwość zrobienia ostatnich pikników w parku czy na działce. Oczywiście musimy się wtedy ubrać znacznie cieplej niż na letnie pikniki, ale podziwianie przyrody, która mieni się takimi kolorami rekompensuje wszystkie niedogodności. Oby pogoda jak najdłużej pozwoliła nam cieszyć się takimi chwilami.

 

7. Książki

Zbliżające się długie jesienne wieczory motywują mnie do zrobienia listy książek, które mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie. Kiedy szybko robi się ciemno mam więcej czasu na czytanie, dlatego szukam książek, które idealnie wpiszą się w jesienny klimat i pozwolą mi się zrelaksować w chłodne wieczory. Jeśli czytaliście ostatnio jakieś ciekawe książki to polećcie mi je w komentarzu 🙂

Tak właśnie wyglądają moje przygotowania do późnej jesieni i zimy. Sama nie mogę doczekać się już Świąt Bożego Narodzenia, bo po raz pierwszy spędzę je w nowym mieszkaniu, z rodzicami i czuję, że będzie pięknie. Na pewno przygotuje dla Was post z wystrojem domu na święta i pewnie będziecie mogli też liczyć na jakieś przepisy kulinarne i porady prezentowe!

Mogą Ci się spodobać także

Zostaw komentarz. Twój adres e-mail nie będzie widoczny

13 komentarzy

  • Odpowiedz
    For You
    15 października 2018 at 13:27

    Widzę, że testujesz moje ulubione kremy marki Neutrogena – Polecam je w 100%. Zawsze w okresie od jesieni do wiosny mam problem z pękającą skórą u rąk. Testowałam chyba wszystko co możliwe, a to co się doskonale sprawdziło to właśnie Neutrogena. Dosłownie kilka dni i wszystko wygojone.
    P.S. Bardzo fajnie wyglądają te koce z grubym splotem. Nigdzie w sklepie nie mogłam ich dostać. Ciekawe jak wyglądają po praniu – czy nic się z nimi nie dzieje.

    • Odpowiedz
      woolbyAnn
      16 października 2018 at 00:26

      For You! Koc można obejrzeć w Galerii Odzieży i Dodatków Arsenico w Warszawie. Zapraszam.

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      18 października 2018 at 06:41

      Ja jestem bardzo zadowolona z kremów, szczególnie kiedy wstaję rano, a moja skóra na twarzy jest super miękka. Co do kocy to mam je od niedawna i jeszcze ich nie prałam. Będę starała się by jak najdłużej nie wymagały prania.

  • Odpowiedz
    Pomysły na biznes modowy
    15 października 2018 at 18:48

    Ale pięknie udekorowane wszystko! Czuć klimat! Pozdrawiam

  • Odpowiedz
    AniaM.
    15 października 2018 at 18:56

    Do mnie jesień dopiero powolutku zaczyna zaglądać. Ciepłe swetry jeszcze drzemią na dnie szafy. Ale przetwory robię pełną parą. Najlepszy czas. Muszę się przyznać, że z wiekiem moja skóra się zmienia. Poprzednio raczej tłusta,ostatnio coraz bardziej sucha. Na pewno więc zainteresuję się produktami marki Neutrogena. Zdaje się, że widziałam i tutaj ich produkty? Co do książek, to ja lubię kryminały. A ostatnio czytam książki Katarzyny Rygiel. Polecam.

  • Odpowiedz
    Ewa Macherowska
    15 października 2018 at 19:38

    Ja uwielbiam ten jesienny „przytulny” klimat! No i krajobrazy są wtedy najpiękniejsze <3

  • Odpowiedz
    Daria
    16 października 2018 at 14:52

    boje się nadejścia takich chłodnych dni, tym bardziej, że lato było takie ciepłe 🙂

  • Odpowiedz
    Inka
    16 października 2018 at 21:09

    a skąd ten piękny, różowy sweterek?

  • Odpowiedz
    Magda
    17 października 2018 at 13:40

    Ja też robię większe listy książek na jesień. Jest zdecydowanie więcej czasu wieczorami na naładowanie baterii 🙂

    • Odpowiedz
      Charlize Mystery
      18 października 2018 at 06:44

      To prawda, bez listy czas przelatuje przez palce.

  • Odpowiedz
    Joasia
    19 października 2018 at 11:29

    Wiem, że mój komentarz nie powinien pojawić się tutaj, lecz na twoim instagramie, ale z powodu braku konta – korzystam z tej opcji. Po prostu musiałam… Wybaczcie. Twoje zdjęcie z peronu 9 i 3/4 to po prostu mistrzostwo (Twoja mimika, rozwiany szal, ruch uchwycony w perfekcyjny sposób). Jestem pod ogromnym wrażeniem.

  • Odpowiedz
    PannaMarianna
    22 października 2018 at 07:09

    U mnie przygotowania wyglądają bardzo podobnie. Grubsze rzeczy przynoszę ze strychu i zamieniam miejscami z szortami, letnimi bluzkami czy kostiumami kąpielowymi. Co do kosmetyków Neutrogeny rzeczywiście są super. Ich jedynym minusem jest zbyt wysoka cena.

  • Odpowiedz
    Jagoda
    24 października 2018 at 18:13

    Jak zaczyna się jesień to ja czym prędzej sięgam z szafy grube swetry, szaliki i czapki. Jestem takim samym zmarzluchem jak ty.