Co zwiedzić w Madrycie – Madryt jest miastem, które daje odpocząć. Nie pędzi, jest spokojne, mimo dużej ilości turystów nazwałabym je wyjątkowo cichym jak na europejską stolicę, a przede wszystkim bezpiecznym. Naprawdę bez obaw można tutaj chodzić po ulicach o każdej porze dnia i nocy. Oczywiście mówię o centrum i jego okolicy. Zapewne jak w każdym dużym mieście i tutaj znajdą się rejony, w które nie wypada się zapuszczać za dnia, a tym bardziej nocą.
Co ważne Madryt ‘zasypia’ bardzo późno i późno też się budzi. Większość restauracji czy barów jest zamykana o 2-3 w nocy i właśnie do tych godzin tętnią one życiem, podobnie jak ulice. Hiszpanie uwielbiają przesiadywać w knajpach z rodzinami, czy przyjaciółmi sącząc sangrię lub miejscowe wina zajadając przy tym owoce morza lub wołowe steki. Dla nich czas jest pojęciem względnym. Kiedy na ultra wąskich uliczkach taksówkarz zatrzymuje się, by wysadzić pasażera tworząc przy tym korek, nikt nie trąbi, nikomu się nie spieszy, nikt się nie denerwuje tylko grzecznie czeka. Wszystko na spokojnie, wszystko w swoim czasie:) Urocze jest też to, że gdy pytasz ich czy mówią po angielsku to oni z rozbrajającym uśmiechem na ustach kiwają głową że nie, po czym zaczynają nawijać do ciebie po hiszpańsku. Na szczęście porozumiewanie się na migi opanowali do perfekcji, więc udaje się wszystko załatwić. Pomaga też znajomość kilku podstawowych hiszpańskich słów, dlatego miejcie słownik w pogotowiu.
Mam nadzieję, że ten przydługi wstęp zachęci Was do zobaczenia drugiej części wpisu ze zwiedzania stolicy Hiszpanii. Czeka tu na Was 12 miejsc, które trzeba zobaczyć. Liczę, że przypadną Wam one do gustu tak jak Świątynia Debod czy Pałac Królewski, o których pisałam tutaj.
Santa Ana
Dzisiejszą wyprawę rozpoczniemy od miejsca bardzo wyjątkowego. Plac Św. Anny był pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy po zostawieniu bagaży w naszym pokoju. Hostel w którym się zatrzymaliśmy mieścił się bowiem 2 minuty spacerem od placu. Właściciel hostelu polecił nam to miejsce jako idealne na obiad. Rzeczywiście plac jest szczelnie wypełniony knajpkami, restauracjami i barami, w których im bliżej wieczora tym trudniej znaleźć wolny stolik. Pamiętam, że jednego dnia czekaliśmy tam ponad 40 min w kolejce, by zjeść kolację w jednej z restauracji. Poza tym na placu znajdziecie bar, w którym lubił przesiadywać Ernest Hemingway kiedy przebywał w Hiszpanii. Jego wnętrza wyglądają dokładnie tak jak sto lat temu.
Na placu znajdziemy też pomniki znakomitych hiszpańskich dramatopisarzy- Pedro Calderona de la Barcy oraz Federico Garcii Lorci.
Museo de Jamon
Muzeum szynki było obowiązkowym punktem na mojej liście. Nie mylcie tego miejsca z tradycyjnym muzeum, bo z tym nie ma nic wspólnego. To bardziej bar/restauracja połączona ze sklepem mięsnym w której zjecie m.in. kanapki z tradycyjną hiszpańską szynką. Jest tu gwarno, tłoczno, szczególnie w godzinach porannych kiedy mieszkańcy biegnąc do pracy wpadają tu na szybkie śniadanie. Na uwagę zasługuje też wystrój- pod sufitem wisi niezliczona ilość ogromnych, suszonych szynek. Jeśli nie jesteście wegetarianami koniecznie tu zajrzyjcie.
Plac Cibeles
Kierując się na wschód miasta w kierunku parku Retiro i muzeum Prado koniecznie powinniście zobaczyć dwa place znajdujące się niedaleko siebie. Pierwszy z nich jest doskonale znany wszystkim kibicom Realu Madryt- Plaza de Cibeles. To właśnie tutaj po wygraniu jakiegoś ważnego trofeum zbierają się kibice, w oczekiwaniu na przyjazd swoich idoli i zaprezentowanie przez nich zwycięskiego pucharu. Zwykle feta w tym miejscu trwa do późnych godzin nocnych. Na środku placu możecie podziwiać XVIII-wieczną fontannę frygijskiej bogini płodności Kybele, której rydwan ciągnięty jest przez dwa lwy. Właśnie na szyi bogini kapitan zespołu tradycyjnie przewiązuje klubowy szalik oraz flagę.
Tuż obok znajduje się przepiękny, ponad 100-letni budynek dawnej poczty głównej, który obecnie jest siedzibą władz miejskich i burmistrza Madrytu.
Plaza Canovas del Castillo
Nazywany również placem Neptuna ze względu na znajdującą się na jego środku XVIII-wieczną fontannę. Przedstawia ona boga morza w rydwanie z muszli ciągniętego przez konie morskie. Warto przyjść tutaj wieczorem kiedy wszystko jest pięknie podświetlone.
Tuż obok placu znajduje się również ponad stuletni hotel Palace. Stąd już tylko kilka kroków do najbardziej znanego madryckiego muzeum…
Museo Prado
…Mowa oczywiście o Prado. Za dwa lata muzeum będzie obchodzić 200 rocznicę otwarcia. Przed jednym z jego wejść możecie podziwiać pomnik Goyi. Tak jak wspominałam Wam w pierwszym wpisie z Madrytu Prado wydało mi się o wiele mniej ciekawe od muzeum Bornemisza. Ma to związek z dużą ilością ludzi w środku oraz tym, że nie można w nim robić zdjęć. W każdej sali jak tylko, ktoś próbuje robić zdjęcia to pracownik muzeum zwraca mu uwagę. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim.
Na szczęście udało mi się zrobić ich kilka dzięki czemu będziecie mogli zobaczyć co czeka Was wewnątrz muzeum. Wśród prac znajdują się dzieła takich mistrzów jak Rubens, Goya, El Greco, Tycjan, Caravaggio, Canaletto czy Rembrandt. Jeśli chcecie dokładnie zwiedzić muzeum musicie poświęcić na to co najmniej 2 dni.
Park Retiro
Po wyjściu z Prado warto wybrać się do pobliskiego parku Retiro. Ten blisko 120 hektarowy park jest chlubą mieszkańców. Piękne alejki, cała masa pomników, fontann. Nic tylko spędzać tutaj czas. Będąc w nim zupełnie nie słychać odgłosów miasta, cisza, spokój. W Retiro podobnie jak w nowojorskim Central Parku można wypożyczyć łódkę i popływać po stawie spoglądając w kierunku pomnika Alfonsa XII. W parku odbywa się też wiele wystaw, koncertów, spotkań z pisarzami, targi książki, tutaj również ma swój początek oraz metę słynny madrycki maraton. W parku spotkacie zresztą całą masę biegaczy! Swoją drogą Madryt jest chyba najbardziej zieloną stolicą w jakiej miałam okazję być, dlatego gorąco Was zachęcam do odwiedzenia tego miasta i Retiro.
Łuk Triumfalny
Wychodząc z parku trafiliśmy na Puerta de Alcala, czyli bramę Alcala. Prowadzi ona na Plac Niepodległości. Została wybudowana pod koniec XVIII wieku na rozkaz króla Karola III. Pięknie ozdobiona kwiatami stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych madryckich zabytków.
Gran Via
Najbardziej znana ulica zakupowa w Madrycie. Na słynnej Gran Vii znajdziecie wszystkie hiszpańskie sieciówki z Zarą, Mango, Massimo Dutti i Oysho na czele. Jeśli chcecie wybrać się do bardziej ekskluzywnych butików na przykład Chanel, LV czy Gucci powinniście skierować swoje kroki na północ od Parku Retiro, to właśnie tam znajdziecie je wszystkie w bardzo bliskiej odległości.
Congreso de los Diputados
Przechadzając się uliczkami Madrytu trafiliśmy pod budynek Kongresu Deputowanych, czyli niższej izby hiszpańskiego parlamentu. Budynek za dnia, jak i nocą robi spore wrażenie, dlatego nie mogłam Wam go nie pokazać.
Tuż obok niego znajduje się kolejny z pomników Cervantesa, najbardziej znanego hiszpańskiego pisarza.
Teatr Calderon
Blisko naszego hostelu mieści się też jeden z najbardziej znanych madryckich teatrów- Calderon. W tym roku będzie obchodził setne urodziny. Niestety z braku czasu nie mieliśmy okazji zwiedzić go w środku, a bardzo żałujemy przeglądając zdjęcia w internecie. Kolejna rzecz do nadrobienia przy następnej wizycie w Madrycie.
Dworzec Atocha
Ostatnim punktem na mojej liście jest dworzec kolejowy Atocha, o którym wspominałam Wam już co nie co we wpisie z Toledo. Jest to największa stacja kolejowa w całej Hiszpanii. Łączy Madryt ze wszystkimi ważnymi miastami w Hiszpanii. Dzięki szybkiej kolei podróż zajmuje niewiele czasu, a my możemy zwiedzić coś poza Madrytem.













































17 komentarzy
Ewa Macherowska
19 lutego 2017 at 10:32Niesamowite miejsce <3 Marzę o tym, żeby zobaczyć Madryt 🙂
ladyagat
20 lutego 2017 at 12:09Raczej bym się nie zgodziła ze stwierdzeniem, że Madryt to spokojne miasto …. jest inne to fakt, ale potrafi być równie stresujące co np Warszawa 🙂 Też miałam takie wrażenie jak tu byłam tylko przelotem, po kilku latach pobytu w tym pięknym kraju wszystko się zmienia 🙂 co nie zmienia faktu, że Madryt to moje ulubione miasto <3
Ania
20 lutego 2017 at 20:21Narobiłaś mi chęci by tam pojechac… poleciałbyś jakiś hotel? Jestem bardzo niezdecydowana w wyborze hoteli więc przyda się pomoc 🙂
Charlize Mystery
20 lutego 2017 at 22:47Nie przykładam zupełnie wagi do hoteli w jakich śpie. Wychodzę z nich bladym świtem i wracam późnym wieczorem, więc zależy mi tylko na wygodnym łóżku by rano znów móc pokonywać kilometry. Sama wybrałam tani hostel Adria i śmiało mogę go polecić. Było czysto, obsługa przemiła i bardzo pomocna.
Ania
21 lutego 2017 at 23:15Dziękuję za odpowiedź 🙂 pozdrawiam!
Carmelatte
20 lutego 2017 at 22:18Bardzo podoba mi się estetyka Twoich zdjęć. Madryt jest cudowny, fajna odskocznia od tej paskudnej pogody…
Charlize Mystery
3 marca 2017 at 18:39Razem z Adrianem staramy się przykładać bardzo dużą wagę do zdjęć. Cieszę się, że to widać:)!
up8.com
21 lutego 2017 at 15:26Piękna fotorelacja! Piękne miasto! I mój ulubiony, niebiesko-niebieski zestaw 🙂
Kasia
21 lutego 2017 at 22:21Podziwiam to jak pięknie potrafisz przedstawić każde miejsce, w którym byłaś. Z każdą twoją relacją mam ochotę wybrać się w opisywane przez ciebie miejsce!
Liliana
21 lutego 2017 at 22:37Plac Cibeles nocą prezentuje się przepięknie. Madryt rzeczywiście ma niepowtarzalny klimat. Z chęcią wybrałabym się we wszystkie miejsca, które pokazałaś w obu wpisach.
MagdalenaW.
21 lutego 2017 at 23:09Ja również kiedy odwiedzam jakieś miejsca zawsze zahaczam o muzea. To już taka moja mała tradycja.
Marcelka
21 lutego 2017 at 23:11Piękne zdjęcia, jak zawsze zresztą 🙂
Weronika
22 lutego 2017 at 07:08Madryt jest pięknym miastem i w dodatku jest tam tak ciepło!
Ola
22 lutego 2017 at 13:12Super zdjęcia:-) Te nogi wystające z budynku przypominają mi człowieka czytającego gazetę, wystającego z łódzkiego budynku GW na Piotrkowskiej :_)
alina
24 lutego 2017 at 15:14Mieszkalam w Madrycie i nie powoedzialabym, ze jest spokojny, ale moze to kwestia pory roku. Nie powiedzialabym tez, ze jest nudny! Kto nie wierzy niech nocą wybierze sie chociażby w okolice Puerta del Sol i poszuka grupy muzycznej Earnest, często grają kolo El corte ingles 😀 Tylko po Madrycie trzeba flanerowac! Swoja droga Madryt slynie tez z Rastro, dzielnicy i zarazem niedzielnego pchlego targu, który jest pelen życia! Och, mój ukochany Madryt ze swoimi bocadillami, llaollao (wspaniale lody na bazie mrożonego jogurtu) i San Gines, w którym widze, ze bylas i stokroc zazdroszcze, bo to najpyszniejszy deser, jaki w zyciu jadlam! Z moich hiszpańskich zachwytow kulinarnych najlepiej zaś wspominam wino tinto di verano, czyli czerwone wino z woda gazowana/spritem i cytryna ? wszystkim polecam gorąco! Z miejsce w Madrycie natomiast pamietam taka mala bazylikę wcisnieta miedzy kamienice, gdzieś w okolicach calle de jesus, cibeles i banco de espana. W kościele tym znajdują sie niesamowite figury Matki Boskiej w nietypowych aranżacjach. Trafilam tam przypadkiem i to chyba bylo w tym wszystkim najlepsze, bo uwielbiam odkrywać po swojemu zwiedzane zakątki świata. Pozdrawiam!
Klaudia
10 marca 2017 at 13:04Mnie Madryt jakoś szczególnie nie urzekł jeśli chodzi o architekturę itp. Nie umwya się w porównaniu do Barcelony czy Sewilli, jednak mam jakiś sentyment do stolicy Hiszpanii 🙂
Marzena
17 kwietnia 2019 at 10:19Hej 🙂 Jadę do Madrytu na majówkę.
Czy w Prado aparat trzeba gdzieś zostawić na przechowanie? Czym robiłaś te fotki w Prado, komórką?